18 stycznia 2007 roku dokument otrzymał ówczesny premier Jarosław Kaczyński. Według "Gazety Wyborczej" wnioski z audytu są dla Macierewicza druzgocące ponieważ zdołał on rozwiązać Wojskowe Służby Informacyjne ale nie był już w stanie zorganizować Służb Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego.

Antoni Macierewicz uważa, że żadnego audytu nie było, to co zostało opublikowane nie ma nic wspólnego z prawdą i jest kreacją "Gazety Wyborczej". Były szef SKW dodał, że audyt ma to do siebie, że wymaga wiedzy audytowanego a on o takim audycie nic nie wie, więc na pewno nic takiego nie miało miejsca.

Antoni Macierewicz powtórzył, że wszelkie publikacje krytykujące sposób rozwiązania WSI zawierają pseudozarzuty i konfabulacje rozżalonych i sfrustrowanych funkcjonariuszy likwidowanych służb. Stąd zdaniem Antoniego Macierewicza atak jest skierowany także przeciwko kadrze przyjętej przez niego do kierowania odrodzonymi, prawdziwymi polskimi służbami kontrwywiadu.

Poseł zapewnił, że była to kadra profesjonalna, o olbrzymim doświadczeniu i wszyscy ludzie postawieniu na najwyższych stanowiskach przez dziesiątki lat zajmowali się służbami specjalnymi. "Ale mieli jedną wadę, nie byli szkoleni przez GRU i przez KGB, nie byli funkcjonariuszami rozwiązanej WSI, w związku z tym byli nieustannie atakowani, podstawiano im nogi i mnożono donosy - stwierdził Antoni Macierewicz.

Według Antoniego Macierewicza obiektywnym miernikiem skuteczności służby kontrwywiadu jest liczba strat żołnierzy na misjach. Porównanie tych strat pokazuje jego zdaniem zasadniczą różnicę na korzyść nowej, powołanej przez niego służby. Były szef SKW zarzucił posłom Twojego Ruchu, którzy przypisują mu współodpowiedzialność za śmierć 43 polskich żołnierzy w Afganistanie, że nie odróżniają wywiadu od kontrwywiadu.

W 2006 roku na miejsce rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych powstały Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.