Politycy w większości krytyczni wobec wypowiedzi Ewy Stankiewicz i Jarosława Kaczyńskiego o działaniach ministra spraw zagranicznych. Szefowa Solidarnych 2010 zarzuciła Radosławowi Sikorskiemu, że groził ukraińskim opozycjonistom; tę opinię podtrzymał prezes Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o słowa albo poprzecie porozumienie, albo będziecie mieli stan wojenny, armię - wszyscy będziecie martwi, które padły z ust szefa polskiego MSZ podczas negocjacji w sprawie podpisania porozumienia opozycji z władzami Ukrainy.
Rzecznik PiS Adam Hofman podkreślał, że minister Sikorski poszedł zdecydowanie za daleko i dlatego jego słowa powinny zastanawiać. Jak mówił, nie może zrozumieć, że szef naszej dyplomacji użył słów, których nie użył nawet przeciwnik opozycji prezydent Wiktor Janukowycz. Te słowa zdaniem polityka PiS, wymagają wyjaśnienia.

Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej uważa z kolei, że krytyka Radosława Sikorskiego to przejaw złej woli. Jej zdaniem, minister Sikorski nie zrobił nic innego, jak tylko przestrzegł opozycjonistów ukraińskich przed konsekwencjami niepodpisania porozumienia. Dlatego - uważa posłanka PO - złą wolą jest inne rozumienie słów szefa MSZ. Z kolei doradca prezydenta, profesor Tomasz Nałęcz ocenia, że krytyka działań Radosława Sikorskiego to niezrozumiała próba obniżenia rangi wynegocjowanego porozumienia. Zdaniem profesora, takie zachowanie bierze się z chęci uszczuplenia doniosłości tego rozstrzygnięcia.

Stanisław Żelichowski z PSL uważa, że krytyka ministra Sikorskiego to element kampanii wyborczej. Jego zdaniem, prezes Kaczyński nie może sobie pozwolić na chwalenie rządu, bo żeby wygrać wybory trzeba rząd pokazywać w złym świetle. Zdaniem polityka ludowców, jest to jednak droga donikąd i szkodzi zarówno interesom Polski jak i Ukrainy. Z kolei zdaniem Wojciecha Olejniczaka z SLD, przez krytykę Radosława Sikorskiego Jarosław Kaczyński pokazał, że nie jest w stanie znieść sukcesu politycznego rywala. Olejniczak uważa, że Jarosław Kaczyński nie mógł pozwolić, na to by Polacy przyzwyczaili się, że polska dyplomacja pod przewodnictwem Sikorskiego odniosła sukces.

Robert Biedroń z Twojego Ruchu uważa, że powinno się jak najmniej mówić o opiniach Ewy Stankiewicz i Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Biedronia tego typu słowa służą destabilizacji sytuacji na Ukrainie i interesom Rosji. Zdaniem polityka Twojego Ruchu, PiS krytykując Sikorskiego staje w jednym szeregu z Putinem i to jest zaskakujące.

Na mocy porozumień zawartych w Kijowie doszło do zwieszenia broni między władzami Ukrainy a opozycjonistami, a tamtejszy parlament zdecydował o przywróceniu konstytucji z 2004 roku, ograniczającej kompetencje prezydenta. Wczoraj parlament odwołał ze stanowiska prezydenta Wiktora Janukowycza i zdecydował, że wybory prezydenckie odbędą się w maju.