Tygodnik wziął pod lupę finanse prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński popadł w długi w 2011 roku. Napisał wówczas w oświadczeniu majątkowym, że zaciągnął pożyczkę prywatną w wysokości 200 tysięcy złotych. Kwota ta prawdopodobnie poszła na leczenie matki prezesa, Jadwigi Kaczyńskiej.

Dziś zobowiązania szefa Prawa i Sprawiedliwości wynoszą 230 tysięcy złotych. Dług prywatny stopniał do 80 tysięcy złotych, ale pojawiło się 150 tysięcy złotych „pożyczki bankowej” - pisze „Newsweek”. Również bez szczegółów w poselskim oświadczeniu majątkowym prezesa PiS. Problem w tym, że zgodnie ze stanowiskiem Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, na którego powołuje się tygodnik”, Jarosław Kaczyński powinien ujawnić zarówno dane wierzyciela, jak i dane instytucji udzielającej pożyczki.

Pytany o szczegóły rzecznik PiS Adam Hofman ujawnił jedynie, że chodzi o pożyczkę zaciągniętą w SKOK. Za to na temat prywatnego wierzyciela udzielił dziennikarzowi wymijającej odpowiedzi, którą cytuje „Newsweek”:

Myli się Pan co do braku podania informacji, od kogo pożyczki były zaciągane. Być może nie w pełni wyraźnie napisane, lecz widnieją w oświadczeniu takie dane – „zobowiązanie prywatne” (a więc osoba prywatna) i „pożyczka bankowa” (a więc instytucja finansowa).

Hofman zapewnia, że Kaczyński zapłacił podatek od pożyczki.

„Newsweek” przypomina jednak sprawę oświadczenia majątkowego Sławomira Nowaka, byłego ministra infrastruktury w rządzie Donalda Tuska, który za to, że „zapomniał” - jak tłumaczył - wpisać w oświadczeniu majątkowym informację o drogim zegarku, dostał zarzut poświadczenia nieprawdy, za co grożą mu trzy lata więzienia.

Prokurator uznał, że Nowak działał umyślnie. Zdaniem „Newsweeka”, po tym, jak dziennikarz przypomniał Kaczyńskiemu o obowiązku uzupełnienia danych w oświadczeniu, prezes PiS - nie ujawniając danych pożyczkodawcy - również działa umyślnie.