Poseł PO Marcin Kierwiński przypominał na konferencji prasowej, że obowiązkiem każdego polityka jest wpisywanie zaciągniętych zobowiązań finansowych o wartości powyżej 10 tysięcy złotych, a więc kredyty, pożyczki oraz warunki, na jakich zostały one udzielone. Szef sztabu wyborczego PO Tadeusz Zwiefka przypomniał, że w podobnej sytuacji w 2002 roku znalazł się ówczesny poseł SLD, szef MON-u Jerzy Szmajdziński, prezes Kaczyński najgłośniej domagał się od niego wyjaśnień, nazywając sytuację "nieczystą". - przekonywał europoseł. Partia nie wyklucza też skierowania wniosku w tej sprawie do prokuratury.
"Newsweek" napisał, że w oświadczeniu majątkowym Jarosława Kaczyńskiego, które złożył w Sejmie na początku kadencji, wpisano tylko, że zaciągnął pożyczkę prywatną w wysokości 200 tysięcy złotych. - czytamy w tygodniku.
Publikację ostro skrytykował rzecznik PiS, Adam Hofman. Uważa, że Tomasz Lis to . - stwierdził.
Głos, na konferencji prasowej w Łodzi, zabrał też Jarosław Kaczyński. - mówił prezes PiS. Zapytany, czy zdradzi nazwiska ludzi, od których pożyczył pieniądze, odpowiedział, że obowiązuje go , a ta nie miała do tej pory zastrzeżeń do jego oświadczeń majątkowych. Przyznał, że jeśli jednak Sejm zmieni stanowisko w tej prawie, to zdradzi, od kogo pożyczył 200 tys. złotych.
Prezes PiS nie boi się też zawiadomienia PO do prokuratury w sprawie oświadczenia majątkowego. Przypomniał, że podobne wnioski były już kierowane do śledczych, sprawa zawsze była jednak umarzana.
>>>ZOBACZ TAKŻE: Tajemnicza pożyczka dla Kaczyńskiego. Prezes PiS nie chce ujawnić szczegółów
>>>ZOBACZ TAKŻE: Szef kampanii PO: Za kontrakt na Pendolino odpowiadają ludzie PiS