To reakcja na wezwania, płynące również z ust polityków Platformy Obywatelskiej, do pokrycia kosztów wystawnego posiłku, jaki Radosław Sikorski spożył wspólnie z Jackiem Rostowskim w restauracji Amber Room. Rozmowa ta została nagrana - jak twierdzi prokuratura przez menadżerów i kelnerów - i później upubliczniona przez tygodnik "Wprost" (CZYTAJ WIĘCEJ O AFERZE TAŚMOWEJ >>>).

MSZ utrzymywało, że spotkanie miało charakter służbowy, ponieważ dotyczyło rozmowy na temat kandydatury Jacka Rostowskiego na stanowisko w placówce dyplomatycznej w Paryżu. Sam Rostowski zaś odmawiał komentowania treści ujawnionych przez "Wprost" stenogramów, tłumacząc, że rozmowa była prywatna.

Za kolację Sikorskiego i Rostowskiego MSZ zapłaciło w sumie ponad 1300 zł. Tak o tym, co zjedli politycy, pisał tygodnik:

Panowie nie mogą się zdecydować, czy lepsze pierogi z farszem z królika, golonka glazurowana, pierożki cielęce, foie gras, czy tatar z tuńczyka. Ostatecznie minister spraw zagranicznych zamawia zupkę z dyni i krwistą polędwicę wołową. (...) Były wicepremier decyduje się na foie gras i comber z królika.

ZOBACZ TAKŻE: Gronkiewicz-Waltz broni Sikorskiego: Proeuropejczyk >>>

CZYTAJ WIĘCEJ: Kolacja za 1300 zł? Politycy: Oddaj kasę! >>>