Prawo i Sprawiedliwość tłumaczy w oświadczeniu, że posłowie rozliczyli się z zaliczek pobranych na podróż do Madrytu zaraz po powrocie. Zdaniem Radia ZET posłowie karty pokładowe złożyli jednak dopiero ok. godz. 15.30, już po informacjach radia na temat zaliczek pobranych przez polityków.

Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński i Adam Rogacki zgłosili wyjazd samochodem i wzięli kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na służbową podróż do Madrytu. W rzeczywistości polecieli tam tanimi liniami.

Po powrocie, precyzyjnie mówiąc w ostatni wtorek napisałem pismo, w którym poinformowałem władze Sejmu, że ostatecznie polecieliśmy samolotem. Oczywiście zadeklarowałem zwrot pełnej kwoty zaliczki - powiedział tymczasem tvn24.pl Mariusz Antoni Kamiński.

Tłumaczy on, że plan podróży samochodem "nie wypalił". 

Radio ZET znalazło jeszcze jedną nieścisłość, która dotyczy samego udziału polityków w obradach jednej z komisji zgromadzenia Rady Europy w Madrycie. Politycy PiS pojawili się na oficjalnym spotkaniu, ale według organizatorów wzięli udział tylko w jednej porannej sesji w trakcie trzech dni trwania obrad.

Marszałek Sejmu zażądał pisemnego wyjaśnienia w sprawie podróży służbowej do 12 listopada. Po południu szef klubu Mariusz Błaszczak poinformował, że trójka polityków PiS została zawieszona w prawach członków partii do czasu wyjaśnienia sprawy.

CZYTAJ TAKŻE: Burda na pokładzie samolotu? Za bilety posłów PiS zapłacił Sejm>>>