Socjolog i znawca systemów wyborczych, doktor Jarosław Flis obliczył, że numer jeden na listach wyborczych PSL-u w listopadowych wyborach samorządowych, dał tej partii dodatkowe głosy. Zdaniem socjologa książeczki do głosowania były na tyle skomplikowane, że wszędzie tam gdzie wyborcy nie orientowali się w tematyce, oddali głos na pierwszą stronę, czyli Polskie Stronnictwo Ludowe.

"Można oszacować, ze około osiem procent wyborców w wyborach powiatowych, czyli 2/3 kraju, głosowało na pierwszą stronę książeczki" - uważa wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zdaniem doktora Flisa, PSL mógł dzięki temu zyskać nawet o 700 tysięcy głosów więcej w powiatach i gminach. Socjolog zwrócił też uwagę na dużą liczbę głosów nieważnych. Poparł jednocześnie inicjatywę Klubu Jagiellońskiego w tej sprawie. 

Członkowie klubu chcą ponownego przeliczenia głosów nieważnych i podania do publicznej wiadomości przyczyny ich unieważnienia. To ważna wskazówka przed kolejnymi wyborami samorządowymi - tłumaczy Piotr Trudnowski z warszawskiego Klubu Jagiellońskiego. Przekonuje, że w poprzednich wyborach z 2010 roku było wiadomo, czy głosy są nieważne, bo do urny wrzucono pustą kartę albo taką, gdzie pojawiły się dwa krzyżyki. W tych wyborach - przez zmianę prawa - PKW nie podaje takich danych "z urzędu".

Działacze Klubu Jagiellońskiego poinformowali, że złożyli w tej sprawie pod koniec ubiegłego roku zapytanie do Krajowego Biura Wyborczego oraz do Państwowej Komisji Wyborczej. Z PKW odpowiedzi jeszcze nie dostali. Natomiast biuro wyborcze stwierdziło, że co prawda można jeszcze raz zliczyć głosy nieważne, ale nie można podać informacji, z jakiego konkretnie powodu karty unieważniono. Klub Jagielloński rozważa podjęcie kolejnych kroków prawnych, w tym skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 

ZOBACZ TAKŻE: Sędziowie odpowiadają Jarosławowi Kaczyńskiemu. LIST OTWARTY>>>