W radiowej Jedynce Marian Zembala podkreślał, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Dodał, że przekazał swoje sprostowanie w tej sprawie szefowi Solidarności.

Marian Zambala stwierdził, że część jego wypowiedzi dotyczyła niemoralności używania przez pielęgniarki w negocjacjach płacowych argumentu odejścia od łóżek pacjentów. Dodał, że w tej samej wypowiedzi deklarował swoją gotowość do rozmów, ale to - w późniejszym przekazie medialnym - zostało pominięte.

Marian Zembala przyznał, że słuchający jego wypowiedzi mogli zostać wprowadzeni w błąd.

- Przepraszam państwa za to, że nieprawdziwość informacji, jej niepełność stała się podstawą nieprawidłowej tezy i ocen - mówił.

Z wypowiedzi profesora cytowanego w "Faktach" TVN wynikało, że jeśli ktokolwiek z pracowników jego szpitala, w którym przebywają pacjenci z zagrożeniem życia, podjąłby strajk, następnego dnia byłby zwolniony.

Chodziło o komentarz sytuacji pielęgniarek z Wyszkowa, które protestowały i zostały dyscyplinarnie zwolnione z pracy.

Aczkolwiek w tym samym materiale Marian Zembala został zacytowany po raz drugi: Kiedy po jednej stronie jest bezbronny chory z jego chorobą, po drugiej stronie stanie lekarz lub pielęgniarka, która nie przyjdzie.... niemożliwe. W demokracji masz formy strajku przez przedstawicieli, jesteśmy w kraju wolnym, demokratycznym. Natomiast chory nie może być ofiarą manipulacji.

CZYTAJ TEŻ: Ekspert: Prof. Zembala ma ocieplić wizerunek rządu Kopacz >>>