Poprzedni rząd Ewy Kopacz zaakceptował unijny plan, według którego Polska ma przyjąć w sumie 7 tysięcy osób. Beata Szydło powiedziała, że szanuje prawo Unii Europejskiej, jednak w obecnej sytuacji po zamachach terrorystycznych w Paryżu, Unia powinna podjąć refleksję nad dotychczasowymi zobowiązaniami.

My będziemy przekonywać do tego, żeby usiąść do stołu i zastanowić się nad tym czy rozwiązania, które zostały zaproponowane, są dobrymi. W naszej ocenie - nie. W naszej ocenie nie jesteśmy przygotowani na to, żeby te kwoty uchodźców przyjmować. Ale oczywiście szanujemy, bo jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, decyzje, które są podejmowane, co nie znaczy, że nie będziemy przekonywali do tego, żeby w tej chwili to stanowisko zostało zmienione - powiedziała.

Premier przypomniała, że w obliczu zamachów terrorystycznych w Paryżu, kraje Europy Zachodniej do tej pory przychylne uchodźcom, zmieniają swoje stanowisko. Beata Szydło powołała się na słowa premiera Danii Larsa Lokke Rasmussena, który chce cofnięcia obietnicy przyjęcia tysiąca uchodźców przez jego kraj.