Nie, nie sądzę, żeby tutaj była jakaś potrzeba jakiś szczególnych działań ze strony Komisji Europejskiej. Oczywiście, my jesteśmy otwarci na rozmowę. I tak traktujemy to, co się wczoraj stało. Traktujemy to jako chęć zaczerpnięcia informacji - mówił w "Kontrwywiadzie" RMF FM poseł PiS, Jacek Sasin. Z resztą tak to zostało sformułowane przez komisarza Timmermansa, że chodzi o takie wstępne rozeznanie tego, co się w Polsce dzieje. Rozumiem, że dotychczas komisarze europejscy opierali się na doniesieniach prasy i opierali się na opiniach przekazywanych chyba przez polityków opozycji. Dobrze jest, że będzie szansa na taką dobrą wymianę informacji - dodał.

Przyznał też, ze jego formacja nie boi się unijnej krytyki. Jakoś szczególnie się nie przejmujemy, bo jesteśmy przekonani, że racja jest po naszej stronie. Jeśli będziemy rozmawiać o faktach, a nie o interpretacjach czy wyobrażeniach, to fakty się obronią. Prawda się obroni - przyznał.

Jednocześnie podejrzewa, że zarówno Komisja Europejska, jak i europarlament nie mają szczytnych intencji, gdy krytykują Polskę za zmiany w ustawie medialnej czy za zamieszanie w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Gdyby to były takie intencje, to oczekiwałbym, że ta interwencja ze strony Komisji Europejskiej powinna nastąpić dużo, dużo wcześniej - wtedy, kiedy rzeczywiście standardy w Polsce były łamane. Kiedy np. policja, służby specjalne wchodziły do redakcji tygodnika - tłumaczył. 

 Zastanawiał się też, dlaczego Bruksela w podobny sposób nie reagowała, gdy rząd PO łamał konstytucję w sprawie ustawy o TK, albo gdy TV Trwam miała problemy z wejściem na multipleks. Zwłaszcza, że jego zdaniem, obecne działania władz są zgodne z prawem i nie grożą w żaden sposób polskiej demokracji. Sasin zapewnia bowiem, że problemy wokół TK zostały rozwiązane. Naprawdę nie widzę powodu, żeby dzisiaj orzekać, że Trybunał Konstytucyjny został sparaliżowany. Może rzeczywiście według tej nowej ustawy orzekać. Ustawa ma podstawę konstytucyjną, jest zgodna z prawem i obowiązuje - powiedział.

Nie uważa też tego, co dzieje się  mediach publicznych za czystkę. Myślę, że odbywa się przywracanie pluralizmu, to rzeczywiście mogę potwierdzić. Tak to widzę. Widzę dziennikarzy, których widziałem dotychczas i widzę dziennikarzy również nowych. Dobrze, że tak się dzieje i nie nazwałbym tego czystką - uznał. Proszę pana, firma, która zatrudnia tysiące osób, jak zwolniono kilkanaście osób, to trudno mówić o czystce. Jak rozumiem zwalniane są jednak osoby, które budziły poważne kontrowersje co do rzetelności, w sensie obiektywizmu, ich pracy - dodał.