Kolejne komplikacje przy wdrażaniu sztandarowej obietnicy wyborczej PiS. Lokalne władze uważają, że jeśli rząd uruchomi program w kwietniu, to wiele miast nie sprosta zadaniu polegającemu na wypłacie środków rodzinom. Swoje obawy samorządowcy przekazali wczoraj Radzie Ministrów. Podczas pierwszego w tej kadencji posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego przedstawili również warunki rozpoczęcia realizacji zadania. Są one trzy: promesa od rządu na dotację, która pomoże pokryć koszty organizacyjne przedsięwzięcia (kwota ta już teraz powinna zostać zabezpieczona w rezerwie budżetowej); pilne przekazanie projektów rozporządzeń do ustawy; wprowadzenie trzymiesięcznego okresu przejściowego. To ostatnie wiązałoby się z koniecznością wyrównania wypłat za kwiecień, maj i czerwiec.

Samorządy wskazują, że przez brak rozporządzeń związanych z programem nie wiedzą, jak mają się do niego przygotować. A powinny zacząć już teraz. – W przeciwnym wypadku spiętrzenie spraw może być tak duże, że mieszkańcy będą czekali na wypłaty pieniędzy – wskazuje prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Potrzebę przesunięcia debiutu programu 500+ lokalne władze tłumaczą też koniecznością przeszkolenia i zatrudnienia dodatkowych pracowników. I jednocześnie narzekają na wysokość rządowej dotacji. Ma ona stanowić 2 proc. ogólnych kosztów programu (ok. 460 mln zł w 2017 r.), co – zdaniem części samorządowców – nie wystarczy na pokrycie kosztów organizacyjnych.

Co na to wszystko rząd? Wciąż obstaje przy terminie kwietniowym, a wysokość dotacji określa mianem „rozsądnego kompromisu”. Wiceminister rodziny i pracy Bartosz Marczuk zapewnia, że projekty rozporządzeń trafią do samorządów w momencie, gdy ustawą zajmie się Sejm. Resort pracy rozmawia też z Ministerstwem Finansów w sprawie promesy. Ale z tym może być problem. – Sprawy nie można porównać do darmowej pomocy prawnej (w tym wypadku gminy dostały promesę – red.). Wówczas obowiązywała już ustawa, a dziś nie mamy żadnego aktu prawnego. Mimo to będziemy rozmawiać z Ministerstwem Pracy – zapewnia wiceminister finansów Hanna Majszczyk.