Według IPN w całej Polsce zostało jeszcze do zdekomunizowania 1300-1500 nazw. Dokładny spis ma być gotowy w ciągu miesiąca.

Projekt ustawy dotyczy nazw dróg, ulic, mostów i placów, które nie mogą upamiętniać osób, organizacji i wydarzeń symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989.

Problem z nazewnictwem gloryfikującym systemy totalitarne występuje głównie w zachodniej części kraju, na pozostałym obszarze pojawia się rzadziej. Zdaniem senatora PiS Roberta Mamątowa powinien być załatwiony już dawno, ale zabrakło woli politycznej.

Robert Mamątow dodał, że z prośbami o załatwienie sprawy "odgórnie" zgłaszają się do senatorów mieszkańcy, którzy u siebie, na miejscu zrobić tego nie mogą.

Projekt nakłada obowiązek zmiany nazw na gminy. Samorządy będą miały na to dwa lata, a IPN ma się "przyglądać" postępom w realizacji ustawy. Jeśli po tym okresie jakaś nazwa jeszcze zostanie, Instytut Pamięci Narodowej będzie występował do wojewody, który zwróci się do danego samorządu o zastosowanie się do ustawy.

Zgodnie z projektem zmiana nazwy nie ma wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową. IPN wnioskował by objąć projektem również tak zwane "pomniki wdzięczności Armii Czerwonej". Podczas posiedzenia komisji prezes Instytutu, Łukasz Kamiński przypomniał, że takich miejsc jest w Polsce jeszcze około 100 i tłumaczył, że mogą być one wykorzystywane do prowokowania napięć.

Senator Mamątow powiedział, że ten problem zostanie uregulowany w odrębnej ustawie.

Projekt ustawy dotyczący zakazu propagowania ustrojów totalitarnych został złożony przez senatorów PiS już w poprzedniej kadencji, w odpowiedzi na petycję Rady Miasta Jastrzębie Zdrój. Utknął wówczas w Sejmie i nie został uchwalony.