Obowiązujące przepisy przewidują możliwość ukarania osób, które celowo przechowują takie dokumenty, karą do 8 lat więzienia. Według Jakuba Kuleszy, ustawa abolicyjna miałaby zachęcić osoby, które obawiają się konsekwencji prawnych, do oddania teczek do Instytutu Pamięci Narodowej.

Poseł Kornel Morawiecki uważa, że może to być kolejna przełomowa chwila w polskiej historii. Jego zdaniem gdyby Rzeczpospolita powiedziała esbekom, że wymaga od nich prawdy, a kiedy ją zgłoszą, że będą podlegali prawom abolicyjnym i zachowają swoje emerytury i inne przywileje, to w Polsce nastąpiłaby lustracja. Według Kornela Morawieckiego po uchwaleniu ustawy abolicyjnej byli funkcjonariusze nawet bez ujawniania teczek, musieliby powiedzieć wszystko o swoich współpracownikach, przełożonych i podwładnych od "najniższego pracownika SB" aż do nieżyjącego Czesława Kiszczaka.

W związku z materiałami z "szafy Kiszczaka" dotyczącymi tajnego współpracownika SB "Bolka" , które udostępnił IPN, poseł Morawiecki zaapelował do byłego prezydenta Lecha Wałęsy o powiedzenie prawdy. - Dobre imię pana prezydenta Wałęsy to będzie wtedy, kiedy on powie prawdę, kiedy on się pokaja, kiedy się przyzna, kiedy poprosi o przebaczenie, kiedy wyjaśni co go do tego skłoniło, kto go uzależniał - powiedział Kornel Morawiecki.

Poseł Kulesza powiedział, że Kukiz'15 odbędzie konsultacje z innymi klubami w sprawie projektu abolicji. Inicjatorzy liczą przede wszystkim na PiS i chcą się spotkać z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Ich zdaniem, projekt mógłby być gotowy nawet w ciągu dwóch tygodni, a po wejściu w życie dać nielegalnym posiadaczom teczek 3-4 miesiące na ich oddanie do IPN.