Wojciech Roszkowski uważa, że dokumenty dotyczące współpracownika o pseudonimie Bolek jedynie rozszerzają wiedzę, którą historycy mieli już wcześniej. Zdaniem rozmówcy IAR, teraz książka Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza znajduje obfite potwierdzenie. Jak mówi profesor Wojciech Roszkowski, naukowcy dotarli do niektórych materiałów, a teraz mamy cały wachlarz dokumentów. Roszkowski zaznacza, że ten komplet akt mógłby wystarczyć, aby stwierdzić, czy Lech Wałęsa był współpracownikiem.
Zdaniem profesora najważniejsze w tej sprawie jest to, że generał Czesław Kiszczak przez 26 lat przechowywał w domu nielegalnie materiały, które mogły służyć do manipulowania tak ważną postacią jak prezydent. Historyk zaznacza, że ważną kwestią jest to, kogo jeszcze mogą dotyczyć dokumenty, które były w posiadaniu Kiszczaka, i kto jeszcze ma podobne materiały z czasów PRL.
- - mówi profesor Roszkowski.
Rozmówca IAR uważa, że podobnych dokumentów ukrywanych w domowych archiwach może być sporo. - - mówi historyk.
- - dodaje profesor Roszkowski.
Jego zdaniem ważne jest, aby kulisy III RP zostały odsłonięte i żeby Polacy wiedzieli, co stało się z biznesem, mediami, służbami peerelowskimi po przemianach.
Akta TW "Bolka" już dostępne
Wczoraj IPN udostępnił naukowcom i dziennikarzom akta znalezione w domu generała Kiszczaka. Prezes IPN zapowiedział, że w środę udostępnione będą kolejne dokumenty z "szafy Kiszczaka".
Wśród upublicznionych przez Instytut Pamięci Narodowej akt dotyczących TW "Bolka" znajdują się między innymi zgoda na współpracę z SB podpisana nazwiskiem Lech Wałęsa oraz pokwitowania odbioru pieniędzy i ręcznie pisane raporty TW "Bolka".