Jacek Protasiewicz, pytany w RMF FM, czy 13 grudnia to właściwa data na debatę w Parlamencie Europejskim o stanie praworządności w Polsce, powiedział: Nie widzę nic niestosownego w tej dacie. Ja wiem, z czym ona się kojarzy w Polsce, nie byłem wobec tej daty w swym życiu obojętny"- mówił. Jak dodał, ma to być debata o sytuacji w +rzeczypospolitej kaczorskiej+ - tak to nazwijmy - właśnie 13 grudnia.

To nie są epitety, to jest przymiotnik, który dokładnie opisuje to, z czym mamy do czynienia. Przecież Polską nie rządzi ani pani premier Szydło, ani pan prezydent Duda. To są tylko pacynki w teatrzyku Jarosława Kaczyńskiego - podkreślił Protasiewicz, pytany o użyte sformułowanie. Na pytanie, jak by to porównał z czasem, kiedy rządził premier Donald Tusk, poseł odparł, że była to Rzeczpospolita rządzona przez silnego premiera. Wtedy rządził premier, czyli osoba konstytucyjnie upoważniona do rządzenia krajem - dodał.

Na uwagę, że europoseł SLD Janusz Zemke uważa 13 grudnia za niewłaściwą datę na debatę o praworządności w Polsce, Protasiewicz odparł, że to może dlatego, że prawdopodobnie 13 grudnia był w PZPR, a więc może mieć z tego powodu dyskomfort. Ja nie byłem, moi rodzice nie byli, myśmy byli po właściwej stronie, oni po stronie Piotrowicza - podkreślił.

Jednocześnie zaznaczył, że nie widzi nic złego w wyborze 13 grudnia na manifestacje w Polsce. Trzeba przypomnieć w dniu rocznicy stanu wojennego, że to, co się dzisiaj w Polsce dzieje, czyli zamach na Trybunał Konstytucyjny, zmiany w ustawie o zgromadzeniach, nawet w złagodzonej wersji, to jest dryf w stronę tego, co swego czasu PZPR Polsce proponował - powiedział Protasiewicz.

Pytany o opinie swojej poprzedniej partii - PO - która uważała, że to niewłaściwa data na demonstrację, Protasiewicz odparł, że nie było to jego zdanie, choć ze względu na lojalność nie krytykował opinii liderów.