Dokumenty wskazują, że władze resortu i PKP o nieprawidłowościach wiedziały już w czerwcu 2016 r. Reakcja nastąpiła jednak dopiero wtedy, gdy do akcji weszła prokuratura i CBA. Tymczasem samą decyzję o podpisaniu umowy zarząd PKP podjął 6 maja. Stało się to na wniosek ówczesnego prezesa PKP Mirosława Pawłowskiego.

Władze PKP zdecydowały się odstąpić od przetargu, a zlecenie ostatecznie dostała spółka Sensus Group, oferując umowę za 1,9 mln zł. Firma miała opracować procedury w zakresie zagrożenia atakami terrorystycznymi na dworcach PKP, szkolić pracowników kolei, prowadzić konsulting w dziedzinie zwalczania tego rodzaju zagrożeń, a także wspierać ochronę pirotechniczną dworców w trakcie Światowych Dni Młodzieży. (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>)

Jednak, jak wykazały audyty, jeszcze w trakcie zawierania umowy spółka w ogóle nie figurowała w KRS. Do tego kontrolerzy z PKP wykazali, że ceny sprzętu, który zgodnie z umową miała zakupić firma Sensus (kamizelki, ręczne detektory czy latarki), były zawyżone ponad trzykrotnie - koszt wyposażenia, które na rynku można było skompletować za 92 tys. zł, spółka oszacowała na 380 tys. zł. Ale to nie jedyne wątpliwości - w czasie kontroli podnoszono również m.in. brak w szczegółowych zapisów, na podstawie których kolej mogła weryfikować, czy umowa jest wykonywana. Byli członkowie zarządu PKP nie chcieli dziś komentować tych zarzutów.

Od kiedy minister wiedział?

- Minister infrastruktury i budownictwa, natychmiast po otrzymaniu wiarygodnych informacji, w tym dokumentów wskazujących na możliwe nieprawidłowości związane z zawarciem umowy na ochronę dworców podczas Światowych Dni Młodzieży, skierował 5 lipca 2016 r. pisemne zawiadomienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego - zapewnia nas resort infrastruktury. I dodaje, że w dokumencie znalazło się stwierdzenie, iż "mogło dojść do naruszenia prawa, m.in. przepisów ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych - poprzez jej niezastosowanie, a nawet mógł mieć miejsce czyn zabroniony przeciwko obrotowi gospodarczemu, pośrednio mogący mieć wpływ na bezpieczeństwo publiczne".

Równocześnie, jak informuje biuro prasowe resortu, w związku z wątpliwościami minister infrastruktury osobiście polecił natychmiastowe wstrzymanie wypłaty środków z tytułu umowy między PKP a Sensus Group.

RMF zauważa jednak, że minister Andrzej Adamczyk o sprawie dowiedział się 16 czerwca zeszłego roku, czyli nim powiadomił CBA, minęło 20 dni. Sam minister powiedział reporterowi stacji, że pierwsze sygnały o nieprawidłowościach dostał dopiero na 10 dni przed złożeniem zawiadomienia. Zwłokę wyjaśniał chęcią zebrania wszelkich informacji przed wysłaniem ich do CBA.

Tymczasem Leszek Kraskowski, były medialny doradca Andrzeja Adamczyka, dziś z nim skonfliktowany, twierdzi, że pierwsze informacje na ten temat przekazał swojemu ówczesnemu szefowi już 8 czerwca. Resort infrastruktury twierdzi jednak, że był to po prostu przesłany dalej do ministra mail z pytaniami od jednej redakcji.

Wiadomo zaś na pewno, że stosunkowo pełne informacje na temat możliwych nieprawidłowości były dostępne od 24 czerwca - wtedy gotowa była analiza na ten temat, przygotowana przez kancelarię radcowsko-prawną Pawła Miodka i Joanny Zoń Szczepkowskiej. Z kolei sprawozdanie z kontroli wewnętrznej w PKP w sprawie tej umowy powstało 30 czerwca.

Równolegle swoje działania prowadziło CBA, które pod kątem ochrony antykorupcyjnej przyglądało się przebiegowi Światowych Dni Młodzieży. Pismo do ministra Adamczyka było więc uzupełnieniem wiedzy Biura, wynikającej z pracy analitycznej. Zaowocowało to wszczęciem śledztwa 10 sierpnia.

Ułomna kontrola

Sprawa pokazuje kłopoty, jakie minister ma z nadzorem nad podległymi mu spółkami kolejowymi i transparentnością zawieranych umów. Do 2023 r. PKP PLK mają do wydania 66 mld zł. Będzie trudno, bo projekty na nową perspektywę unijną okazały się słabo przygotowane. Dopiero pod koniec 2016 roku roku kolej zaczęła pospisywanie umów, z których duża część jest w formule "projektuj i buduj", co oznacza, że prace budowlane zaczną się dopiero w 2018 r.

Nowym prezesem PKP jest Krzysztof Mamiński, do piątku prezes PolRegio (byłych Przewozów Regionalnych). W ciągu najbliższych dni Mamiński ma przedstawić wstępny zarys planowanych zmian w grupie PKP.