O sprawie byłego już bydgoskiego radnego Rafała Piaseckiego zrobiło się głośno po raz pierwszy pod koniec lutego, kiedy lokalne media zamieściły relacje jego żony, że znęcał się nad nią. W ostatnim czasie w internecie pojawiło się nagranie głosowe z domowej awantury zrobione przez żonę, a sprawa stała się bardzo głośna w mediach. Piasecki po pierwszych publikacjach zrezygnował z klubu radnych PiS i z partii. W ostatni czwartek zrzekł się mandatu radnego.

Do sprawy odniosła się w poniedziałkowym oświadczeniu rzeczniczka PiS. - Piasecki nie jest członkiem PiS; zrezygnował z klubu radnych PiS, nie pełni już żadnych funkcji. Proszę, aby Rafała Piaseckiego nie utożsamiać z nami - apelowała Mazurek.

Przyznała jednocześnie, że "była taka sytuacja, iż adwokat żony Piaseckiego wystąpił o interwencję do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i ta interwencja została podjęta". - Natychmiast pan prezes Kaczyński skierował pismo do szefa okręgu, którym jest Tomasz Latos o wyjaśnienie tej kwestii. W wyniku działań, które podjął Tomasz Latos, w wyniku rozmów pan Piasecki zrezygnował i z członkostwa, i klubu radnych, a w dalszej kolejności z mandatu radnego - poinformowała Mazurek.

- Dzisiaj dla nas, jako dla PiS, ten temat jest zakończony. Oczywiście jest to temat w dalszym ciągu dla prokuratury i dla sądów - zaznaczyła.

Jako pierwszy o przemocy, której ówczesny radny PiS miał dopuścić się wobec żony, napisał w lutym "Express Bydgoski". Piasecki zapewniał na łamach gazety, że nigdy nie uderzył małżonki ani dzieci. - Pochodzę z tradycyjnej rodziny, gdzie mężczyzna zarabia, a żona sprząta, gotuje, prasuje. Moja tego nie lubiła robić. Na pierwszym miejscu stawiała pracę, na drugim fitness. Oczekiwałem, że przynajmniej raz dziennie poda mi ciepły posiłek, a skoro zwykle jest zmęczona i chce szybciej iść spać, to wcześniej położy dzieci do łóżek i godzinę od 21. do 22. spędzi ze mną - tłumaczył.

Po publikacji "Expressu Bydgoskiego" Rafał Piasecki zrezygnował z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości.