Gdyby ktoś za naszych czasów zrobił taką rzecz, jak robi szefowa kancelarii w taki sposób lądując, i to jeszcze tak na skróty w PZU, to rzeczywiście nikt by nam tego nie odpuścił - mówił w "Jeden na jeden" na antenie TVN 24 Grzegorz Schetyna. Zdaniem lidera PO, ta sytuacja pokazuje jak
w soczewce politykę PiS. Misiewicz i Sadurska to ten sam sposób prowadzenia polityki przez PiS. Wygraliśmy i możemy wszystko. Teraz widać jak politycy PiS będą się zachowywać jeżeli wygrają wybory w samorządach, czego im szczerze nie życzę
- krytykował postępowanie PiS Schetyna.

Jednocześnie lider PO uważa, że trop w sprawie nominacji Haliny Szymańskiej, która ma zastąpić Małgorzatę Sadurską prowadzi do Szczecina i do ministra z Kancelarii Prezydenta. Nominacja Haliny Szymańskiej to jest szczeciński trop ministra Muchy, on jest ze Szczecina, tworzy się ekipa ludzi ze świetnym samopoczuciem. Minister Szczerski zajmuje się zagranicą, Mucha zajmuje się sprawami wewnętrznymi, Mucha nie ma żadnego wpływu na politykę Dudy to jeszcze zaczyna robić politykę kadrową w środku, wypycha tych, którzy patrzą na politykę inaczej niż on - stwierdził Schetyna.

"To efekt kompromitującej ustawy"

Lider PO zabrał też głos w sprawie sobotnich wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu podczas kolejnej miesięcznicy. To jest efekt ustawy, ustawy kompromitującej, zamykającej możliwość wolności zgromadzeń, czyli kluczowej rzeczy - w ten skomentował wyniesienie przez policję Władysława Frasyniuka.

Schetyna powiedział, że trzeba powiedzieć sobie szczerze, czy miesięcznica to jest marsz PiS-u czy demonstracja religijna, czy wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego jest kazaniem o miłości i miłosierdziu, czy jest lekcją nienawiści politycznej. Ja chcę otwartej ustawy o zgromadzeniach. Nie wiem komu ona przeszkadzała, ta ostatnia - dodał. Pytany, jakie jest jego stanowisko w stosunku do "Obywateli RP", polityk powiedział, że każdy ma prawo demonstracji; zwrócił też uwagę na to, że ze względu na zmianę ustawy nie mogą demonstrować tak, jak wcześniej. To jest przyczyna tej sytuacji, która zdarzyła się w sobotę - ocenił.

W sobotę wieczorem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie kilkadziesiąt osób zakłóciło obchody upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej; usiadło na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki. Policja skierowała 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu. 11 osób przyjęło mandaty. Nikt nie został zatrzymany - powiedział rzecznik KSP asp. szt. Mariusz Mrozek.

Wśród kontrmanifestujących był Władysław Frasyniuk, który - jak podała policja - odpowie z naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to nawet 3 lata więzienia.