Prezes PiS Jarosław Kaczyński w czwartkowym wywiadzie dla TV Trwam odniósł się do zawetowania przez prezydenta dwóch ustaw: o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Jak mówił, w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z sytuacją, o której można było powiedzieć, że opozycja poniosła totalną klęskę.

- Te panie, panowie bijący nogami w policyjne przesłony, nosy na kwintę, jeśli chodzi o przywódców opozycji i nagle wystąpienie pana prezydenta, w którym zażądał 3/5. Myśmy się zgodzili, sądząc, że to będzie podpisane. Potem mieliśmy tę drugą niespodziankę i doszło do poważnego kryzysu - powiedział Jarosław Kaczyński. Jak podkreślił, zatrzymana została ważna reforma, która miała na celu dekomunizację sądownictwa.

W jego ocenie drugim aspektem weta prezydenta jest to, że w ciągu 20 miesięcy opozycji nie udało się doprowadzić do sytuacji, która stwarzałaby "niebezpieczeństwo przełomu", a "dzisiaj niestety takie niebezpieczeństwo powstało".

- Moim obowiązkiem jest powiedzieć, że to był błąd, bardzo poważny błąd, ale na tym trzeba skończyć. Teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść, jak doprowadzić do tego, by to był tylko incydent, który zostanie szybko zapomniany, a my pójdziemy do przodu - zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Jak dodał częściowa reforma wymiaru sprawiedliwości tutaj nic nie zmieni "i będziemy znów mieli taką pewność, że idziemy razem do przodu, oczywiście z bardzo znaczącym udziałem pana prezydenta i że dojdziemy do tego celu, którym jest zupełna przebudowa naszego kraju. W tym sensie, aby odrzucić wszystko co pozostało po komunizmie"- wskazał.

Kaczyński tłumaczył, że przede wszystkim chodzi o to, by odrzucić to wszystko, co było bardzo złe w ciągu ostatnich 28 lat. - Trzeba powiedzieć: dorobek polskiego sądownictwa, jeśli chodzi o to zło jest ogromne, a Sądu Najwyższego szczególnie wielkie - ocenił.

Prezes PiS stwierdził też, że SN musi być zmieniony "całkowicie, radykalnie". - My robimy w tej chwili to, co powinno być zrobione w 90, 91, 92 czy 93 roku. To takie zadanie niewykonane, przez cały czas niewykonane, bo nie było do tego warunków politycznych - mówił.

Pytany o to, czy PiS przygotuje własne projekty ustaw dotyczące sądownictwa, odpowiedział: Pan prezydent wyraźnie powiedział, że chce przejąć tutaj inicjatywę, więc w żadnym wypadku nie będziemy mu w tym przeszkadzać.

- Warto poczekać na przedłożenie pana prezydenta. Mam nadzieję i słyszałem o takich deklaracjach, że to będzie zmiana idąca bardzo daleko, taka, o którą chodzi, która rzeczywiście zmieni polskie sądownictwo. Wtedy nie będzie problemu. Można dyskutować o poprawkach, poszczególne punkty - zaznaczył lider PiS.

- W tej chwili za tę sprawę odpowiada prezydent RP. Tego się trzymajmy - podkreślił Kaczyński.

"Kolejne sprawy, takie jak dekoncentracja mediów, zostaną załatwione"

- Ta sprawa jest za nami, przeszłości się nie cofnie, idźmy do przodu, idźmy w ten sposób, żeby było jasne i to w krótkim czasie, że ta sprawa zostanie załatwiona i że będzie to oznaczało, że także kolejne sprawy, które mamy jeszcze do załatwienia z tych najważniejszych - jak sprawa dekoncentracji mediów - też będą załatwione. Chociaż też przecież będzie pewnie wielki opór - powiedział Jarosław Kaczyński w TV Trwam.

Kaczyński zaapelował również do wszystkich osób, które chcą "tej dobrej zmiany w Polsce, żeby byli w tej sprawie zjednoczeni". - Żeby zdawali sobie sprawę, że błędy się popełnia, że błędy to jeszcze nie jest wina - my tutaj nie szukamy winnych - tylko, że trzeba umieć je naprawić. Trzeba pójść do przodu - powiedział. - Można mieć różne zastrzeżenia, że ten ma za duże uprawnienia, ten ma za małe, ale to się dałoby załatwić inaczej - dodał.

"Decyzja KE to próby nacisku psychologicznego"

Sytuacja w Polsce była tematem środowego spotkania unijnych komisarzy. Wiceszef KE Frans Timmermans stwierdził, że podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o ustroju sądów powszechnych uzasadnia - w momencie jej publikacji - rozpoczęcie procedury o naruszenie praworządności. KE ma przesłać wezwanie do usunięcia uchybienia natychmiast po tym, jak ustawa zostanie opublikowana. Timmermans podkreślił jednocześnie, że KE cieszy się z faktu, iż prezydent podjął decyzję o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. KE oczekuje też w ciągu miesiąca odpowiedzi polskiego rządu na swoje zalecenia.

O komentarz do tej sprawy pytany był w czwartek w TV Trwam prezes PiS Jarosław Kaczyński. - No cóż, przeczekamy ten miesiąc - żartował Kaczyński. Jak jednocześnie dodał, w drugiej fazie procedury KE potrzebna jest jednomyślność państw członkowskich. "Jestem pewny, że ona nie zostanie uzyskana" - zaznaczył lider PiS.

W jego ocenie decyzja KE ws. Polski "to są próby nacisku psychologicznego". - Polityka międzynarodowa jest bardzo bezwzględna, to musimy przyjmować, ale też musimy bardzo twardo bronić swoich interesów - podkreślił. - My odbudowujemy Polskę, jako państwo podmiotowe - dodał.

- Trzeba twardo zabiegać i po prostu się nie bać. Odwoływać się do prawa europejskiego, bo ono jest po naszej stronie, ale jest ono niestety nieprzestrzegane w UE od bardzo długiego czasu, ale musimy walczyć, aby było ono przestrzegane - mówił Kaczyński.

O apelu Rosji ws. pomników: Triumfuje hipokryzja

Duma Państwowa, niższa izba parlamentu Rosji, przyjęła w zeszłym tygodniu apel, w którym określa polską ustawę o zakazie propagowania komunizmu jako "bluźnierczy akt" i oznajmia, że nie można wybaczyć tym, "którzy znieważają pamięć żołnierzy" Armii Czerwonej. Rosyjscy deputowani zwracają się "o zdecydowane potępienie coraz częstszych przypadków niszczenia i bezczeszczenia pomników i obiektów memorialnych wzniesionych ku czci żołnierzy państw koalicji antyhitlerowskiej". Apel jest skierowany do parlamentów krajów europejskich i do międzynarodowych organizacji parlamentarnych.

- Są w polityce międzynarodowej także sytuacje zabawne. Mają także aspekt mniej zabawny, może nawet ktoś uważa, że groźny. Ale to tak jest, że Rosja - demokracja, jak wiadomo tam kwitnie, praworządność też - jest gotowa w takich sprawach przeciw nam występować - ocenił w czwartek w TV Trwam Kaczyński.

Podkreślił, że trzeba te kwestie tłumaczyć partnerom, pokazywać, jak jest naprawdę i "odwoływać się do hipokryzji, która tutaj triumfuje".

Według prezesa PiS "sprawa Polski" w Radzie Europy spotkała się z agresją, natomiast zachowano ogromną ostrożność, gdy zajmowano się "sprawą Turcji, gdzie są dziesiątki tysięcy więźniów politycznych, gdzie dochodzi do wielu brutalnych naruszeń, które także prowadzą do śmierci".

- To wszystko nie ma nic wspólnego z żadną sprawiedliwością, z faktami, to są interesy. Turcja ma strategiczne położonie, blokuje - lub nie - napływ migrantów ekonomicznych do Europy, w związku z tym postępuje się z nią delikatnie, a wobec Polski można wszystko. Nie możemy się na to zgodzić, musimy o tym publicznie mówić, na forum Europy - mówił Kaczyński.

Przyjęcie apelu przez rosyjską Dumę nastąpiło dwa dni po tym, jak prezydent Andrzej Duda podpisał nowelę ustawy o zakazie propagowania komunizmu, przyjętej w kwietniu 2016 roku. Nowela reguluje kwestie usunięcia obiektów budowlanych o charakterze nieużytkowym, np. pomników gloryfikujących ustrój totalitarny.

Przepisów ustawy o zakazie propagowania komunizmu nie stosuje się do pomników niewystawionych na widok publiczny, znajdujących się na terenie cmentarzy albo innych miejsc spoczynku.

"Ktoś kto działa w imieniu PiS musi być uczciwy"

- Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie wszędzie dzieje się dobrze; ktoś kto działa w imieniu PiS musi być uczciwy, musi wiedzieć co wolno, a czego nie; będę oczekiwał od rządu, od pani premier pewnego zdecydowania, jeśli chodzi o tego rodzaju działania - mówił w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Potrzebna jest naprawa. Tutaj jest ogromna odpowiedzialność rządu, ogromna odpowiedzialność pani premier (Beaty Szydło), bo my nie możemy tolerować żadnego zła. Jeśli gdzieś jest jakieś wydarzenie, które tak można określić, jeśli potrafimy je zidentyfikować, to trzeba natychmiast bardzo twardo reagować, bo to jest potrzebne ze względu na porządek moralny i to jest najważniejsze. To jest także potrzebne po to, żeby społeczeństwo wiedziało, że warto nas poprzeć po raz kolejny, że my dotrzymujemy słowa - oświadczył.

Szef PiS zwrócił uwagę na dwa sposoby atakowania PiS przez opozycję. - Ten, który jest prowadzony przez PO, Nowoczesną i te różne inne siły, to jest taki atak furiacki, który w ogóle nie ma nic wspólnego z żadnymi realiami - wskazał.

Dodał, że inny sposób krytykowania stosuje Kukiz'15. - To jest mówienie: no, oni właściwie są tacy sami jak PO. - Właściwie to jest ciągłe upartyjnianie, to Kukiz się w tym specjalizuje - wskazał szef PiS.

- To jest w gruncie rzeczy obrona starego systemu. Powiedzmy sobie jasno, to jest obrona starego systemu"  ocenił Kaczyński. Dodał, że PiS musi się temu umieć przeciwstawić, nie tylko mówiąc o tym, ale również pokazując, także na poziomie działań różnych ludzi, że "jesteśmy całkowicie inni".

- A ponieważ nie wszyscy niestety są całkowicie inni, to będzie trzeba wyciągnąć tutaj wnioski. Ja będę oczekiwał od rządu, od pani premier, od ministrów, od wymiaru sprawiedliwości (...) pewnego zdecydowania, takiej twardości, bezwzględności, jeśli chodzi o tego rodzaju działania - podkreślił.

- Tutaj żadne zasady typu koleżeńskiego (...) nie mogą wchodzić w grę. Ktoś kto działa w imieniu Prawa i Sprawiedliwości, wszystko jedno czy jest w spółce Skarbu Państwa, czy w administracji państwowej, czy w samorządzie, musi być uczciwy. Musi wiedzieć co wolno, a czego nie wolno - dodał Kaczyński.

Pytany, czy szykuje się rekonstrukcja rządu odpowiedział: "To jest pytanie do pani premier, ona zdecyduje czy taka rekonstrukcja będzie czy też nie". "Proszę nie wierzyć w różnego rodzaju wieści prasowe, są to jak to się mówi fake newsy, a czasem jest tak, że jakaś prawda tam jest, ale to jest kwestia jakichś dywagacji, rozważań, a nie jakichś decyzji" - dodał.

Kaczyński zaznaczył, że "decyzje dotyczące reorganizacji rządu podejmuje premier, oczywiście w jakimś uzgodnieniu z partią". - Ale pani premier odpowiada za całość, to jest odpowiedzialność poważna, taka, która może prowadzić także do różnych decyzji, w stosunku do samej pani premier gdyby było źle. Ale jest dobrze, żeby to było jasne - zapewnił prezes PiS.