Lubnauer w liście do b. premiera zaproponowała spotkanie i rozmowę. "W obliczu wyzwań i zagrożeń, które stoją przed Polską, warto konsolidować wszystkie proeuropejskie siły. Dlatego (...) chciałabym prosić o możliwość spotkania i rozmowy z panem, jako przewodniczącym Rady Europejskiej i sojusznikiem Polski, jako kraju w pełni demokratycznego, który swój los na dobre i na złe związał z Unią Europejską" - napisała Lubnauer do Tuska.

List został upubliczniony w środę. W czwartek o godz. 10 w Prokuraturze Krajowej rozpocznie się przesłuchanie Tuska w charakterze świadka; chodzi o śledztwo dotyczące m.in. nieprawidłowości przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

- Opozycja współpracuje coraz bliżej, hasło zjednoczonej opozycji - wołane przy różnych okazjach na manifestacjach, podnoszone przez komentatorów, przez obywateli - wypełnia się treścią, rozmawiamy. Powstał zespół, będą powstawały kolejne zespoły opozycyjne, otwarte też na opozycję pozaparlamentarną, na ruchy obywatelskie - powiedział Siemoniak w czwartek w TOK FM. Dodał, że nie ma potrzeby włączania do tego przewodniczącego Rady Europejskiej.

- Ja rozumiem, że ten list wyraża sympatię Katarzyny Lubnauer wobec przewodniczącego Rady Europejskiej, tylko się z tego cieszyć. Natomiast nie możemy tutaj pomieszać porządków. Donald Tusk do końca 2019 roku ma swoją rolę w Europie i nie może zająć się konsolidowaniem opozycji w Polsce - mówił poseł PO.

- Mam nadzieję i pewnie wielu Polaków również, że po zakończeniu swojej misji w Europie, Donald Tusk zdecyduje się kandydować na prezydenta w 2020 roku i te wybory wygra. Natomiast gdyby dzisiaj zaczął siadać za stołami tutaj w Polsce i rozmawiać, myślę że nie byłoby to dobre - powiedział Siemoniak.