Rzecznik praw obywatelskich w piśmie skierowanym do przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryka Jakiego wskazuje, że w ostatnim czasie do jego biura ze skargami zgłosili się ludzie wezwani przed oblicze gremium. Narzekają oni na "niedochowywanie przez organ prowadzący postępowanie standardów przesłuchiwania osób".

Lista zarzutów jest długa. Adam Bodnar wskazuje, że najczęściej pojawiają się zastrzeżenia co do braku bezstronności członków komisji. Przejawiać się to ma m.in. w publicznym przesądzaniu o fakcie naruszenia prawa przez uczestników postępowania jeszcze przed jego zakończeniem, przypisywaniu uczestnikom postępowania winy i zamiaru celowego działania na szkodę interesu publicznego i osób prywatnych, sugerowaniu udziału w zorganizowanym związku przestępczym (kilku członków komisji mówiło o mafii reprywatyzacyjnej, jeden o urzędniczej), publicznym sugerowaniu bezcelowości składania odwołań od wydanych decyzji.

Zdaniem skarżących się rzecznikowi członkowie komisji zastraszają też wzywane osoby, nie udostępniają akt postępowania i dokumentów, uniemożliwiają składanie wniosków procesowych oraz nierzetelnie procedują z wnioskami o wyłączenie członków organu.

- Niewątpliwie celem działania komisji weryfikacyjnej jest dążenie, w swoisty sposób, do zaspokojenia społecznego poczucia sprawiedliwości. Jednakże jej nadzwyczajne, wyjątkowo szerokie kompetencje, w powiązaniu z użyciem klauzul generalnych określających podstawy jej działania sprawiają, że kluczowe staje się pytanie o granice ingerencji władzy w prawa jednostek – wskazuje w swym stanowisku Adam Bodnar.

Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego magistratu, twierdzi, że stanowisko RPO potwierdza opinie wyrażane przez wielu prawników, w tym konstytucjonalistów. A także przez prezydent m.st. Warszawy.

– Pani prezydent wielokrotnie zwracała uwagę na to, że już samo umocowanie organu w systemie prawa jest wątpliwe. Praktyka pokazała, że nie można także mówić o bezstronności członków komisji. Z tego względu pełnomocnicy miasta wnioskowali o wyłączenie z prac przewodniczącego Patryka Jakiego – przypomina Milczarczyk. Ich wniosek jednak błyskawicznie upadł.

A co na to adresat pisma?

Bardzo się cieszę, że pan rzecznik Bodnar wreszcie zainteresował się problemem reprywatyzacji. Szkoda tylko, że stanął po stronie handlarzy roszczeniami, a nie wyrzucanych na bruk lokatorów – komentuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. I dodaje, że oczywiście podczas przesłuchań pytania są trudne, a wielu wezwanych świadków musi się napocić przy odpowiedziach. Ale to nie wina komisji, lecz tego, że nie brakuje osób, które przez lata wyrządzały wiele zła bądź przymykały na to oczy. – Każdy może zobaczyć, jak traktujemy wezwane osoby. Nasze działania, w przeciwieństwie do podejmowanych przez pana rzecznika Bodnara, są w pełni transparentne, a rozprawy transmitowane. Z niedawnych badań opinii publicznej wynika, że działalność komisji weryfikacyjnej budzi u Polaków zaufanie – podkreśla minister Jaki.

Kantar Public pod koniec września podał, że 45 proc. Polaków uważa, iż organ kierowany przez Jakiego przywraca sprawiedliwość społeczną. Przeciwnego zdania jest 29 proc.

Jedna rzecz łączy wszystkich: to, że Polska potrzebuje wreszcie ustawy reprywatyzacyjnej z prawdziwego zdarzenia.

"Pomimo uchwalenia ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych (...) w ogóle nie zostało zlikwidowane ich źródło, tj. przepisy, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe" – wskazuje Adam Bodnar.