Politycy chcą wcześniejszych wyborów
Posłowie znów nie doczekają końca kadencji Sejmu. Politycy koalicji i opozycji zgodnie - co jest rzadkością - przyznają, że nowy parlament warto wybrać wiosną 2011 roku. Dlaczego? Żeby kampania nie zakłóciła jesiennego przejęcia przez Polskę władzy w Unii.
- Cimoszewicz - reaktywacja
- Tusk nie może być anty-Kaczyńskim
- Lider PiS zmarnował swoją szansę?
- PiS odrabia straty, traci Platforma
- Sikorski przepowiada koniec Tuska
- Jarosław Kaczyński: Jeszcze będę premierem
- "Tuskowi rosną ośle uszy"
- Do urn możemy pójść pół roku wcześniej
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co ciekawe, pomysł wcześniejszych wyborów podrzucił polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej, Jarosław Gowin. "Jest dość prawdopodobne, że wybory muszą się odbyć wiosną 2011 roku, czyli o pół roku przed terminem" - powiedział w TVN24. Jak tłumaczył, wszystko przez rozpoczynające się jesienią polskie przewodnictwo w Unii. "Jest nie do pomyślenia, żeby w tym okresie odbywały się wybory parlamentarne" - dodał Gowin.
Jarosław Kalinowski ze współrządzącego Polskiego Stronnictwa Ludowego widzi inny ważny argument za wcześniejszymi wyborami. "Budżet" - podkreślił w programie "Kawa na ławę" w TVN. Jak wyjaśnił, po jesiennych wyborach posłowie z ledwością zdążają z przygotowaniem budżetu państwa. A tak mieliby więcej czasu.
Podobnego zdania jest Ryszard Kalisz. "Dla przygotowania i realizacji budżetu, lepiej by wybory parlamentarne były na wiosnę" - przyznał polityk Lewicy i Demokratów.
Nawet Prawo i Sprawiedliwość przychyla się do pomysłu PO. "Trzeba zastanowić się nad tym, jak pogodzić wybory i polską prezydencję w Unii Europejskiej" - powiedział Joachim Brudziński z PiS w "Kawie na ławę".

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!