Spór o samolot dla prezydenta trafi do sądu
Zgrzyty na linii prezydent-premier i spór o samolot kończą się w sądzie. Kancelaria Prezydenta pozwała szefa Kancelarii Premiera, który odmówił Lechowi Kaczyńskiemu rządowej maszyny przed szczytem w Brukseli. Prezydent wynajął inny samolot i wciąż nie wiadomo, kto za to zapłaci.
- Na szczyt razem, ale osobno
- Kaczyński: Tusk zajął moją salonkę
- Prezydent nie chce płacić za przeloty
- Prezydent i premier nie polecą razem do Brukseli
- To może być ostatni unijny szczyt prezydenta
- Premier i prezydent spóźnili się na szczyt
- Tusk nie zapłaci za czarter? Będzie proces
- Ekipa prezydenta grozi sądem premierowi
- Lot do Brukseli: Dwie godziny bez słowa
- Sąd odrzuca prezydencki pozew o samolot
- Kaczyński i Tusk znów pokłócą się o samolot
- Glapiński: Prezydent nie mści się na Tusku
- Prezydent wymaże Warszawę z Mazowsza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Premier i prezydent pokłócili się o samolot w październiku. Donald Tusk nie zgadzał się, by Lech Kaczyński poleciał na unijny szczyt do Brukseli. Kancelaria Premiera nie udostępniła samolotu, więc prezydent wynajął maszynę. Kosztowało to 150 tysięcy złotych.
Ponieważ ani jedna, ani druga strona konfliktu nie kwapiła się do uregulowania należności, urzędnicy Lecha Kaczyńskiego oddali sprawę do sądu - podaje "Wprost". Pozew jest na Tomasza Arabskiego, szefa kancelarii Donalda Tuska. To właśnie on odrzucił w październiku prośbę prezydenta o samolot.
>>>550 tysięcy złotych w sumie za loty prezydenta
Dziś Tomasz Arabski odrzuca doniesienia tygodnika na temat procesu sądowego. "Jeśli chodzi o wątek polityczny, to niepotrzebnie Kancelaria Prezydenta próbuje cały czas eksploatować tamtą sprawę" - bagatelizuje.
Ale jak donosi "Wprost", tego pozwu nie da się zbagatelizować. Kancelaria Lecha Kaczyńskiego skrupulatnie przygotowała się do
procesu.
"Nasi prawnicy wymyślili formułę, w której Arabski występuje jako pracownik skarbu państwa" - wyjaśnia tygodnikowi pracownik Kancelarii Prezydenta. "Blokując
głowie państwa dostęp do samolotu naraził na niepotrzebne koszty swojego pracodawcę, czyli Skarb Państwa reprezentowany w tym przypadku przez Kancelarię Prezydenta. Trochę to
skomplikowane, ale to jedyny sposób na wyegzekwowanie pieniędzy" - tłumaczy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!