Rywalizacja o fotel sekretarza generalnego Rady Europy staje się coraz bardziej zacięta. "Z naszych sondaży wynika, że nawet jeśli jest wskazanie na Cimoszewicza, to pojedynek z Norwegiem Thorbjornem Jaglandem wcale nie jest rozstrzygnięty" - mówi nam jeden z polityków PO. Dlatego rząd i Platforma wzmogły kampanię, a jej najnowszym elementem jest list premiera do najważniejszych polityków chadecji.

>>>Europejski rajd Cimoszewicza

Co jest w piśmie? Sylwetka kandydata z rekomendacją premiera i prośbą o poparcie jego kandydatury. Zarówno w liście, jak i w całej kampanii prowadzonej na rzecz Cimoszewicza argumentujemy, że to silny i niezależny kandydat.

>>>Niemcy gotowi poprzeć Cimoszewicza

"Jak myślę, w tym liście, tak jak i we wcześniejszych, eksponowane są osobiste zalety naszego kandydata na sekretarza generalnego, a nie jego partyjne związki, bo nie ma zgody na partyjniactwo. Osoba Włodzimierza Cimoszewicza jest konsekwencją takiego podejścia, bo rząd proponuje kandydata, który jest z innej, lewicowej opcji, ale bardzo niezależnego, od którego rząd ani PO nie oczekują partyjnej lojalności" - mówi dyrektor Marcin Nawrot z MSZ, który koordynuje kampanię na rzecz naszego kandydata.

Dlaczego swój list premier wysłał do EPP? Bo z poparciem kandydatury Cimoszewicza ze strony chadeków jest problem. Do końca liczyli, ze uda im się przywrócić do gry ich kandydata. Politycy EPP wytykali Cimoszewiczowi, że jest socjalistą i ma przeszłość komunistyczną. Dlatego MSZ zaczęło w kampanii akcentować, że wprawdzie był członkiem PZPR, ale w latach osiemdziesiątych – jak ocenia rząd - miał wycofać się z polityki. "Zawsze był i będzie postacią kontrowersyjną, ale najważniejsze, że jest silną osobowością, a właśnie takiej potrzeba na czele rady" - tłumaczy Nawrot.

Wiele może też zależeć od spotkania Cimoszewicza z chadekami. Ma do niego dojść tuż przed głosowaniem, które ma się odbyć pod koniec września. Już kilka razy takie spotkanie zostało odwołane. "Rekomendacje frakcji, zwłaszcza socjalistów i EPP, będą bardzo istotne" - mówi Danuta Jazłowiecka z PO.

Nadal jednak nie wiadomo, jak zachowają się socjaliści. Z naszych informacji wynika, że kilka dni temu Cimoszewicz spotkał się z ich liderem Martinem Shulzem. "I usłyszał, że ma tam duże poparcie" - mówi nam jeden z polityków PO. A w kuluarach Shulz miał nawet przyznawać, że Cimoszewicz jest najlepszym kandydatem.

O wszystkim zdecydują członkowie zgromadzenia RE w tajnym głosowaniu. Lobbują więc wszyscy. Spotkania odbywa szef MSZ, nasi ambasadorowie w krajach członkowskich Rady Europy, a nawet parlamentarzyści PO w Warszawie. "Praktycznie codziennie mam spotkanie z którymś z ambasadorów" - przyznaje szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki.

Sam Cimoszewicz jest dobrej myśli: "Jestem głęboko przekonany, że szanse są poważne" - powiedział wczoraj TVP Info.