Neonaziści w Rosji groźniejsi od Czeczenów
Dzisiejszy rosyjski neonazista to ktoś inny niż 10 lat temu. Średnia wieku jest dużo wyższa, a największym wrogiem nie jest "czarnod...iec", lecz władza, której zależy, by Rosjanie pozostawali masą degeneratów. Na stronie moskiewskiego Kombat 18 wisi baner: "Twoi najwięksi wrogowie - wódka i FSB".
- Rosyjski biznesmen cofnięty z granicy
- Kreml wprowadził cenę minimalną wódki
- Zamach na pociąg. Wybuchła druga bomba
- Czeczeńcy grożą Rosji: Będą ataki
- Rosja chwali się zabiciem rebeliantów
- "Neonaziści chcą zyskać na popularności"
- Kara śmierci dla neonazisty
- Dziesiątki ofiar samobójczyń w Moskwie
- 39 ofiar katastrofy w Rosji. To zamach?
- "W ataku na pociąg uczestniczyło kilka osób"
- Neonaziści o katastrofie w Rosji: To zamach
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po zamachu na "Newski Ekspres" znów jest głośno o rosyjskich neonazistach.
Wiadomość, że za atakiem bombowym na pociąg mogą stać skinheadzi, wywołała nad Wołgą niemałą konsternację.
Większości tych Rosjan, którzy w ogóle słyszeli o neonazistach, kojarzą się oni z bandami ogolonych, zaniedbanych wyrostków okupujących trzepaki, pijących piwo i malujących sprayem
niecenzuralne hasła na narożnej budzie, gdzie Ormianin albo Gruzin sprzedaje szaszłyki. Czasem można zobaczyć, jak się witają hitlerowskim pozdrowieniem. Czasem gazeta napisze, że prawicowi
radykałowie pobili studenta z Nigerii.
Zwykli chuligani. Ale na pewno nie terroryści. Poza tym przecież w ciągu ostatnich dwóch lat władze trąbią o wojnie wypowiedzianej neonazistom. Kilkakrotnie ogłaszały już nawet zwycięstwo. Jeśli wierzyć wcześniejszym zapewnieniom rosyjskiego MSW, wszyscy przywódcy radykałów siedzą w więzieniach, a ich organizacje są rozbite i obserwowane przez milicję. No więc skąd przypuszczenia, że podnieśli rękę na jeden z symboli kremlowskiego establishmentu?
Dokopać obcym
Tak głośno jak dziś o rosyjskich skinheadach nie było od 1998 r. Wtedy przywódca małej grupki radykałów Ruskaja Cel, Siemion Tokmakow, pobił czarnoskórego żołnierza amerykańskiej piechoty morskiej Williama Jeffersona z ochrony ambasady USA. Na tyle skutecznie, że noszący mundur elitarnych marines mężczyzna trafił do szpitala. Tokmakow natomiast trafił na pierwsze strony zachodnich gazet, a jego proces stał się okazją do demonstracji skinheadów, którzy pod ambasadą USA skandowali: „Rosja dla Rosjan”. Ameryka dla białych! Czarnuchy - do dżungli'.
Jefferson w obawie o życie musiał wyjechać z Rosji. Tokmakow z kolei został uniewinniony i uwolniony na sali sądowej. Przywódca 25-osobowej grupki stał się nieoficjalnym bohaterem narodowym. Mimo że media oficjalnie go potępiały, to w komentarzach trudno było nie wyczuć ledwo ukrywanej sympatii: przecież ten 22-letni rosyjski chłopak dokopał przedstawicielowi butnego imperium. I to w dodatku Murzynowi.
Późniejsze bagatelizowanie rosnących w siłę organizacji neonazistowskich wynikało właśnie z na poły pozytywnego, na poły lekceważącego stosunku do skinów. Dwa lata temu, kiedy władze Moskwy rozpoczęły akcję czyszczenia miasta z neonazistów, było już za późno. Część organizacji w zamian za deklarację lojalności wobec Kremla może działać niemal zupełnie bez przeszkód. Inne - a takich jest większość, i do takich mógł należeć odłam Kombatu 18, który przyznał się do ataku na „Newski Ekspres” - zdołała przejść do konspiracji.
Obecnie szacuje się, że ruch neonazistowski w Rosji liczy nawet 70 tys. członków. - Cechą charakterystyczną rosyjskich prawicowych organizacji radykalnych jest znaczne rozdrobnienie. Liczebność wielu z nich nie przekracza 10 - 15 osób - mówi nam Aleksandr Wierchowskij, szef centrum analitycznego Sowa w Moskwie. - Nawet jeśli Federalna Służba Bezpieczeństwa próbuje je infiltrować, ma utrudnione zadanie, bo musi naraz obserwować co najmniej kilkaset unikających się grup - dodaje.
Ruch rośnie w siłę
Rosjanie dowiedzieli się o skinheadach z telewizji epoki pierestrojki. W latach 1989 - 1991 jednym z dyżurnych tematów publicystycznych były ruchy neonazistowskie w Wielkiej Brytanii, Niemczech, a także Czechach.
Swoi skinheadzi pojawili się w Rosji nieco później. W 1992 r. w Moskwie mieszkało kilkadziesiąt osób podających się za neonazistów. Ich główne zajęcie polegało na przechadzaniu się po placu Czerwonym i demonstrowaniu naszytych na kurtkach flag konfederacji, krzyży celtyckich i swastyk. Sytuacja zmieniła się pod koniec 1994 r., kiedy wybuchła pierwsza wojna czeczeńska. W ciągu zaledwie kilku tygodni ruch neonazistowski stał się zjawiskiem, jeśli nie masowym, to na pewno zauważalnym. Przeciętny skinhead w tamtych czasach miał od 13 do 19 lat, słuchał zespołów Szturm, Ruskoje Getto i Tottenkopf oraz od czasu do czasu uganiał się za uchodźcami z Tadżykistanu, Murzynami czy Hindusami.
Czytaj dalej...
































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!