Znasz angielski? A może to globish?
Na klasyczny angielski trzeba minimum 4-5 lat, a właściwie to projekt na całe życie. A nauczyciel globisha wpoi w ciebie 1500 słów i po 6-12 miesiącach od rozpoczęcia nauki stwierdzi: Nie chcę cię więcej widzieć - tłumaczy Jean-Paul Nerriere, człowiek, który odkrył, że światowy angielski to tak naprawdę wcale nie angielski.
ANNA SZKOT: Jest pan ojcem pojęcia "globish". Co to takiego?
JEAN-PAUL NERRIERE*: To uproszczona odmiana angielskiego, którą posługują się ludzie pochodzący z krajów nieanglojęzycznych. Ten język nie jest moim wynalazkiem, wykształcił się
samoczynnie i staje się coraz bardziej popularny.
Kiedy pan zrozumiał, że świat nie mówi po angielsku, tylko w globishu?
Był rok 1989, a ja byłem wiceszefem amerykańskiego IBM odpowiedzialnym za marketing międzynarodowy. Dużo jeździłem na Daleki Wschód, do Japonii, Chin, Korei. Zawsze była ze mną grupa
współpracowników. Wszyscy pochodzili z krajów anglojęzycznych, ja jestem Francuzem. Pierwsze, co zaobserwowałem, to że nasi partnerzy ze Wschodu wyraźnie woleli rozmawiać ze mną niż z
moimi kolegami.
Może był pan po prostu sympatyczniejszy?
Chodziło raczej o to, że rozumieli mnie lepiej niż ich. Naprawdę to widziałem. Nie było mowy o żadnej kompromitacji językowej. Nikt nie musiał się obawiać, że straci twarz, bo ja
zaliczałem wpadki językowe jedna za drugą i nie przejmowałem się tym. Nie minęło kilka minut spotkania i nasi orientalni rozmówcy przestali być spięci, odblokowali się psychicznie. Choć
teoretycznie wszyscy przy stole rozmawialiśmy po angielsku albo w czymś, co miało być angielskim, szybko zorientowałem się, że język, którym posługują się mieszkańcy Wielkiej Brytanii
czy Stanów Zjednoczonych – nie wchodźmy tu w narodowe dyskusje o ich poprawności i wyższości – i angielski, którym mówi reszta świata, to nie do końca to samo. Brzmią
podobnie, ale my używamy go jedynie jako narzędzia komunikacji. Uznałem, że wymaga on odrębnej nazwy. Chodziło też o to, żeby angielscy native speakerzy również poczuli, że mają do
czynienia z obcym językiem. No i wykluł się globish.
Jakie są jego podstawy?
Zakładane słownictwo to około 1500 najczęściej używanych słów. A przecież są takie, które tworzą całe rodziny. Na przykład z „używać” łatwo można stworzyć
„używany”, „bezużyteczny”, „zużyty” i jeszcze wiele innych. Razem z wyrazami pochodnymi robi się w słowniku ponad pięć tysięcy
słów, a to już naprawdę sporo. Większość dobrze wykształconych Francuzów używa tylko 3500 słów, a są tacy, którym do szczęścia wystarcza jedynie 800!
czytaj dalej >>>


























~Marek2011-02-15 11:59
Nie ma się co dziwić, że Speak up i tego typu placówki dbają o uczniów. W końcu to wymóg rynku. Istnieje przecież konkurencja, która może jest nieco z tyłu, ale nie daleko. Zawsze może dogonić. W dużych miastach chyba nie ma aż takiego wielkiego problemu z nawet stosunkowo egzotycznymi językami. Jest jedynie kwestia ceny. Bo mało popularny język to raczej wyższa cena jego nauki, a taki angielski, to cena zależy w dużym stopniu od istniejącej konkurencji, oraz renomy danej szkoły.
~Maja2011-02-14 11:12
Z takimi językami jest chyba nieco trudniej. Rzeczywiście znaleźć kurs japońskiego trudno, ale myślę, że nie jest to niewykonalne. Myslę, że chyba samemu jest jeszcze trudniej niż z angielskim. Teraz jest mnóstwo szkół, które uczą angielskiego, ale trzeba uważnie wybierać i poszukać takiej z renomą a nie najtańszej. Takie szkoły jak speak up naprawdę dbają o klientów.
~Marek2011-01-24 11:20
Też chodziłem do Speak upu. Faktycznie nie ma przeładowania słówkami. Wszystko jest robione po kolei. Ale też fakt, że trochę się trzeba było napracować. Przynajmniej człowiek wiedział za co płaci.
~Anitka882011-01-21 16:58
To zależy jak się uczysz. W publicznych szkołach rzeczywiście ważne jest żeby nauczyć podstaw, ale jak pójdziesz do jakiejś prywatnej szkoły, to nauczycielom bardziej zależy. Chodzę do speak up i tam w małych grupkach łatwiej jest się czegoś nauczyć. Poza tym metody nauki są bardziej urozmaicone, nie ma nudnego recytowania dialogów, które niczego nie uczą.
~pitrasek2011-01-21 16:52
nie ma się czemu dziwić tak musiało się z angielskim porobić jak tyle ludzi się go uczy. jeszcze nauczyciele też nie dbają o to żeby było poprawnie tylko komunikatywnie. 1500 słów każdy może opanować a nauczyć się porządnie gramatyki już niekoniecznie
~Yuki2010-10-02 20:35
Japoński wcale nie jest taki trudny. Jeśli chcesz rozumieć i mówić po japońsku wystarczy dobry podręcznik i odrobina nauki. Można naprawdę dużo się nauczyć w krótkim czasie. Ja używam japońskich podręczników "Minna no Nihongo". Słyszałen też, że Genki są niezłe. Powodzenia i dobrej zabawy w nauce.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!