Nasi dowódcy poinformowali nas, że zestrzeliliśmy kijowski samolot i byliśmy przygotowani na walkę ze spadochroniarzami - mówi anonimowy rozmówca włoskiego dziennika. - Tymczasem - kontynuuje swoją opowieść - trafiliśmy na ciała cywilów. Wraz z walizkami i bagażami, które nie miały nic wspólnego z wojskiem.

Mężczyzna bardzo szczegółowo i bez wahania przywołuje wydarzenia z ubiegłego czwartku: - Nasi dowódcy kazali nam wsiąść na ciężarówki z bronią i dużą ilością amunicji. Kilka minut potem, może dziesięć, usłyszeliśmy silny wybuch na niebie. Trafiliśmy w samolot kijowskich faszystów - powiedzieli przełożeni, dodając, że trzeba uważać, bo część załogi wyskoczyła na spadochronach.

Koledzy rozmówcy włoskiego dziennika zaprzeczają tej wersji wydarzeń, twierdząc, że ich jednostka nie posiada broni, która byłaby w stanie zestrzelić samolot lecący na tak znacznej wysokości, jak malezyjski Boeing 777.