Tegoroczne wydarzenia na Ukrainie pokazały prawdziwą twarz Rosji - mówią eksperci. Aneksja Krymu i wojna hybrydowa w Donbasie sprawiły, że Moskwa stała się obiektem międzynarodowej krytyki, a Zachód w odpowiedzi na agresywną politykę obłożył Rosję sankcjami.Chociaż przed rosyjskim imperializmem niektórzy zachodni politycy i eksperci ostrzegali już od kilku lat, to dopiero rok 2014 odsłonił prawdziwe intencje Władimira Putina. Jak podkreśla Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich, w minionym roku Zachód utracił nadzieje na konstruktywną współpracę z Rosją.

Władimir Putin pod koniec lutego zapewniał, że Rosja nie ma nic wspólnego z zielonymi ludzikami na Krymie. Po kilku tygodniach przyznał, że to rosyjskie wojska opanowały półwysep. Okupacja Krymu stała się faktem. Zachód mówił o sankcjach, ale wprowadzał je dość niemrawo. Potem zielone ludziki pojawiły się w ukraińskim Zagłębiu Donieckim. Kijów alarmował, że to Rosja wspiera rebelię swoimi żołnierzami i bronią, a rosyjskie rakiety strącały ukraińskie samoloty. 17 lipca takie rakiety trafiły w malezyjski Boeing 777 z 295 osobami na pokładzie. Wówczas, jak podkreśla Adam Eberhardt, konflikt na wschodzie Ukrainy stał się ważny w oczach zachodniej opinii publicznej.

Zachód zareagował sankcjami, co w połączeniu z dekoniunkturą na rynku ropy naftowej spowodowało spore problemy finansowe w samej Rosji. Wielu ekspertów jest jednak zdania, że to nie zatrzyma Putina, a Kreml nie zrezygnuje z dalszych prób destabilizacji Ukrainy, a być może i innych państw regionu.

ZOBACZ TAKŻE: Zamieszanie wokół ewakuacji Polaków z Donbasu>>>