W Wielkiej Brytanii dziś od 7 rano do 10 w nocy - głosowanie w wyborach parlamentarnych. Tak zagadkowych wyborów jeszcze chyba nie było. Możliwości są tylko
dwie, ale żadnej wskazówki, kto ma większe szanse: czy dotychczasowy
konserwatywny premier David Cameron, czy jego jedyny rywal, socjalista
Ed Miliband.
Sondaże plasowały do końca Torysów i Labourzystów łeb w łeb, ale z niewystarczającym poparciem, aby uzyskali zwykłą większość parlamentarną. Lider Konserwatystów David Cameron, który do końca jeździł po kraju kaptując głosy, przyznał na koniec:
Lider Labourzystów ograniczył się do końcowego występu w otoczeniu tchnących optymizmem pretorianów z Partii Pracy:
Przywódca Liberałów Nick Clegg, który stracił popularność wchodząc w koalicję z Torysami, zaklinał los:
Tymczasem brytyjskie media zgodnie uważają, że wynik jest absolutnie nie do przewidzenia:
- mówili BBC eksperci poważnej prasy, Rachel Sylvester z "Timesa" i Steve
Richards z "Independenta".
CZYTAJ TEŻ: Polak kandydatem od Farage'a: To żenujące, że jestem jedyny>>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Powiązane
Zobacz
|