Dziennik Gazeta Prawana logo
W miarę jak sytuacja w Gruzji stabilizuje się, tamtejsza opozycja coraz głośniej zapowiada rozliczenie błędów popełnionych przez prezydenta Micheila Saakaszwilego. Powoli kończy się moratorium na krytykę wprowadzone przez partie antyprezydenckie na czas obecności wojsk rosyjskich na terenie kraju - pisze DZIENNIK.

"Obawiam się, że rząd będzie miał problemy z odpowiedzią na wszystkie nasze pytania" - mówiła w wywiadzie dla Reutera była bliska współpracowniczka Saakaszwilego Nino Burdżanadze. "Gruzińskie matki są bardzo dzielne, wysyłając swoich synów do walki w obronie ojczyzny. Ale mają prawo wiedzieć, dlaczego to robią" - dodała. Konserwatysta Kacha Kukawa w rozmowie z "Financial Times" obarczył zaś prezydenta "pełną odpowiedzialnością za rozpoczęcie wojny, której nie można było wygrać".

Choć opozycja jak ognia unika dotychczas formułowania konkretnych zarzutów, niezależni eksperci potrafią je uszczegółowić. Saakaszwili może zostać oskarżony za błędy w dowodzeniu. Po szybkim wejściu do Osetii Południowej 8 sierpnia wojska nie zdołały odciąć tunelu Roki - jedynej drogi, przez którą rosyjskie wojska były w stanie przekroczyć Kaukaz. Rosyjska odpowiedź zaskoczyła prezydenta, co oznacza braki w danych wywiadowczych. Przyznał to zresztą sam Saakaszwili w rozmowie z Polskim Radiem.

Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji prezydent zadecydował o odwrocie, pozostawiając bez obrony nie tylko świeże zdobycze w Osetii, ale także strategicznie ważne gruzińskie miasto Gori. Wreszcie eskalacja konfliktu może odsunąć perspektywę wejścia Gruzji do NATO. Niektóre państwa Europy Zachodniej będą się bowiem obawiać przyjęcia do Sojuszu kraju z tak nieuregulowanymi stosunkami z sąsiadami. Klęska w wojnie z Rosją może także oznaczać ostateczną utratę marzeń o podporządkowaniu sobie obu separatystycznych prowincji - Abchazji i Osetii Południowej.

Choć oburzenie na Saakaszwilego narasta, to wielu liderów opozycji zachowuje na razie ostrożność w krytyce prezydenta, a niektórzy zapowiedzieli nawet przedłużenie wprowadzonego po rosyjskiej inwazji moratorium na krytykę prezydenta, bo obawiają się oskarżeń o sprzyjanie Moskwie. "Saakaszwili musi odejść" - mówił przecież na początku wojny nie kto inny a rosyjski szef dyplomacji Siergiej Ławrow.

"Nasi politycy mogą nie lubić prezydenta, ale przede wszystkim są patriotami i zdają sobie sprawę, że na razie trzeba hamować krytykę. W tej chwili priorytetem jest całkowite wycofanie wojsk rosyjskich z terytorium Gruzji" - mówi DZIENNIKOWI gruziński analityk Giorgi Chuciszwili. "Ale nie oznacza to, że Saakaszwili może spać spokojnie, bo czas na zastanowienie się, dlaczego konflikt w Osetii uległ eskalacji, nadchodzi nieubłaganie" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraOpozycja rozliczy prezydenta »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj