F-22 to nowoczesny, niewykrywalny dla radarów myśliwiec piątej generacji, używany przez siły powietrzne Stanów Zjednoczonych. Jego uzbrojenie pozwala na atakowanie nie tylko innych samolotów, ale również celów naziemnych, a także prowadzenie wojny elektronicznej czy elektronicznego nasłuchu. Jego losy może pokrzyżować jednak kryzys gospodarczy w Ameryce.

Założenia nowego budżetu, wraz z dokładnie obliczonymi wydatkami na zbrojenia, mają zostać przesłane do Kongresu w kwietniu. Do tego czasu administracja Obamy wstrzymała decyzję, czy kupić kolejną partię kosztujących średnio 143 miliony dolarów za sztukę samolotów. Dotychczas rząd zamówił u producenta - firmy Lockheed Martin - 183 maszyny, z których 135 zostało już przekazanych na wyposażenie dla tamtejszego lotnictwa.

Według amerykańskiej prasy Obama, chcąc zacisnąć pasa w czasie pogłębiającego się kryzysu, może zrezygnować z F-22 na rzecz innych samolotów myśliwskich, F-35, które są o ponad połowę tańsze. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest m.in. szef Pentagonu Robert Gates.

Przepychanki wokół samolotów dla amerykańskiej armii są bacznie obserwowane również w Europie. Oszczędności bowiem w tak ważnym segmencie jak wyposażenie sił powietrznych mogą oznaczać również rezygnację z mniej priorytetowych programów Pentagonu, np. części tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach.