Roman Giertych uważa, że Jarosław Kaczyński chwieje państwem. To jest przykład kompletnej nieodpowiedzialności. Człowiek, który przeciwko własnemu państwu organizuje kampanie, bo wygrał wybory nie tak, jakby chciał wygrać, no to jest zbliżone do manii - mówił w Radiu ZET były wicepremier. Obawia się więc, że wystąpienia zarówno lidera PiS, jak i szefa SLD mogą źle się skończyć. Ja się obawiam, że część prawej strony PiS nagle ogłosi, że te fałszerstwa są takim zamachem na demokrację, jak to niektórzy mówili, Leszek Miller o sztylecie w sercu demokracji, że trzeba włożyć sztylet w serca tych, którzy za to odpowiadają. I zacznie się w Polsce lać krew, naprawdę się tego obawiam - ostrzega.

Giertych sugeruje też, dlaczego Leszek Miller dołączył do prezesa PiS. To jest zwyczajny cynik, który przegrał wybory, dostał dwa razy mniej głosów niż poprzedniej kampanii samorządowej SLD i teraz próbuje się podczepić pod Jarosława Kaczyńskiego - stwierdza. Z drugiej jednak strony, zbliżenie PiS i lewicy trochę go śmieszy. Wyobrażam sobie, że ci panowie wygrywają wybory parlamentarne. Koalicję zawarliby w sali, która byłaby jednocześnie salą poświęconą ofiarom zbrodni smoleńskiej i Barbarze Blidzie - mówił Monice Olejnik znany adwokat.

Giertych kpił też, że chce powtórzenia wyborów z 2007. Zawsze uważałem, że to dziwne, że przegrałem wtedy wybory. Teraz już wiem, że po prostu dranie oszukały - żartował. Sugeruje także, by na czele PKW postawić Antoniego Macierewicza. On ma duże doświadczenie, to jest człowiek, który jako jedyny zapewnia nam, aby wybory były przeprowadzone w sposób rzetelny, prawidłowy i uczciwy. Tylko to może zapewnić Polsce, że demokracja będzie demokracją - mówił.

ZOBACZ TAKŻE: Starcie w Sejmie. Kaczyński do Sikorskiego: Sfałszowaliście wybory>>>