- W grze politycy poniżej 50. roku życia
- Cztery nazwiska na liście kandydatów
- Zaskakujący brak byłego premiera
- Zbigniew Bogucki faworytem?
- Kaczyński: Kandydat musi być lokomotywą wyborczą
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek, że podjął już decyzję ws. kandydata partii na premiera w kolejnych wyborach parlamentarnych. Sądzę, że w marcu ta sprawa będzie już zupełnie jasna – dodał.
W grze politycy poniżej 50. roku życia
Źródło związane z klubem parlamentarnym PiS poinformowało PAP, że pod uwagę brani są przede wszystkim młodsi politycy PiS poniżej 50. roku życia. Polityk podkreślił, że na potrzebę wybrania młodszego prezesa Rady Ministrów wskazywał sam Kaczyński. Wynika to także z badań, sondaży. Tego chcą wyborcy – dodał. Inny parlamentarzysta PiS przyznał w rozmowie z PAP, że partia na jako kandydatów na premiera rozważa osoby z grona m.in. wiceprezesów, czyli ścisłego kierownica PiS.
Cztery nazwiska na liście kandydatów
Jak wynika z informacji PAP, na liście potencjalnych kandydatów znajdują się obecnie: szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, poseł i wiceprezes PiS, były szef MEN Przemysław Czarnek, posłanka i wiceprezes PiS, była wiceminister sportu Anna Krupka oraz europoseł, wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.
Zaskakujący brak byłego premiera
Co może zaskakiwać, były premier Mateusz Morawiecki nie jest brany pod uwagę przez Kaczyńskiego. Pytane o to źródło zaprzeczyło. Według informacji PAP, na liście nie znalazł się także 40-letni wiceprezes PiS, poprzednio działacz Suwerennej Polski, Patryk Jaki.
Zbigniew Bogucki faworytem?
Dopytywane, czy ktoś z PiS kontaktował się w tej sprawie ze Zbigniewem Boguckim, który – jeśli zostałby wybrany na takie stanowisko – musiałby zrezygnować z funkcji w Kancelarii Prezydenta, źródło oceniło, że "sprawa jest otwarta". Bogucki został poinformowany o tym, że mógłby być rozważany na kandydata PiS na premiera – dodał polityk.
Prezes Kaczyński mówił, że będzie chciał przedstawić to gremium, więc podejrzewam, że będzie o tym debata na spotkaniu ścisłego kierownictwa. Nie sądzę jednak, żeby to było głosowanie sensu stricte – powiedział PAP inny polityk PiS. Według niego, publiczne ogłoszenie kandydata powinno odbyć się w formacie np. dużej konwencji. Taka osoba nada nową energię i sprawi, że rozpocznie się de facto już prekampania – podkreślił parlamentarzysta.
Polityk zwrócił uwagę, że łatwiej jest pokazywać program partii poprzez personalizację, czyli za pomocą konkretnej osoby. Pytany o przygotowywanie programu, poseł przekazał, że prace nad nim są zaawansowane. W tym kontekście wymienił cykliczne konwencje programowe PiS, które odbyły się już m.in. w sprawie rolnictwa, edukacji czy ochrony zdrowia. Na sobotę zaplanowano konwencję dot. obronności, która odbędzie się w Stalowej Woli. W tym tygodniu Kaczyński przekazał, że pierwsza wersja wewnętrznego programu dla członków PiS będzie niedługo gotowa.
W ubiegłym tygodniu rzecznik PiS Rafał Bochenek w rozmowie z TOK FM nt. kandydata partii na premiera ocenił, że m.in. Zbigniew Bogucki "z całą pewnością" byłby dobrym kandydatem na to stanowisko. Jest jednym z tych nazwisk, które są w orbicie rozważań naszego lidera i kierownictwa formacji politycznej – dodał.
Kaczyński: Kandydat musi być lokomotywą wyborczą
Kaczyński mówił w czwartek, że kandydat na prezesa Rady Ministrów "to musi być kandydat, który pozwoli wygrać wybory, który będzie nawet lokomotywą wyborczą". Jest ktoś, kto wydaje się odpowiadać tym wymogom, które dzisiaj są i które właśnie dotyczą możliwości odpowiedniego zwrócenia się do prawicowego elektoratu czy patriotycznego elektoratu – powiedział Kaczyński. Jak dodał, "tutaj chodzi w wielkiej mierze o to, żeby nie mieć obciążeń, w każdym razie wobec tego typu elektoratu". O taki elektorat walczymy, o jego możliwie najdalej idące zjednoczenie poprzez Prawo i Sprawiedliwość – zaznaczył Kaczyński.
Konflikt "harcerzy", "maślarzy" i ziobrystów w PiS
Od końca listopada ub.r. politycy PiS przyznają nieoficjalnie, że wewnątrz ugrupowania pojawił się konflikt między zwolennikami byłego premiera Mateusza Morawieckiego nazywanymi "harcerzami" a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną "maślarzami", czy frakcją byłego szefa MS Zbigniewa Ziobry. W nieoficjalnych rozmowach z PAP, politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono.
Od tamtej pory między politykami PiS dochodziło do wielu obszernych wymian zdań w mediach i na platformach społecznościowych, w których brali udział członkowie każdej z frakcji PiS, krytykując siebie nawzajem. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w połowie lutego. Wówczas Jarosław Kaczyński przekazał, że "od teraz każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS". Rzecznik PiS Rafał Bochenek doprecyzował dla PAP, że chodziło o wymianę zdań między politykami PiS nt. byłego wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego i posła PiS Sebastiana Kalety.