Maleszka stanie przed prokuratorem
Śledczy krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej chcą wezwać na przesłuchanie Lesława Maleszkę - byłego redaktora "Gazety Wyborczej" i wieloletniego współpracownika komunistycznej SB. Były agent "Ketman" ma zeznawać w śledztwie dotyczącym śmierci Stanisława Pyjasa.
- Prawda według łajdaka
- Maleszka: Zrobiłem potworne zło
- Szef oprawców Pyjasa ma 5 tysięcy emerytury
- Michnik przyznał mi, że Maleszka to agent
- Śmierć Pyjasa miała skompromitować Gierka
- Lesław Maleszka, gwiazda esbecji
- Maleszka jednak pisał w "Wyborczej"
- Widacki: Śmierć Pyjasa to był wypadek
- "Spotkanie Maleszki było szokiem"
- Prawda o śmierci Pyjasa i tak wyjdzie na jaw
- Historia Maleszki trafi do europarlamentu
- TVN pomoże znaleźć morderców Pyjasa
- Kurski: "Wyborcza" jest ofiarą Maleszki
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W sumie przed oblicze prokuratorów ma zostać wezwanych około dwudziestu osób - pisze "Nasz Dziennik". Stanie się to wtedy, gdy prokuratorzy przeczytają do końca akta sprawy. Sam Maleszka prawdopodobnie będzie przesłuchiwany na przełomie listopada i grudnia.
"Plan śledztwa zakłada przesłuchanie Lesława Maleszki. Jednak z taktycznego punktu widzenia chciałbym do tej sprawy podejść tak, by najpierw uzyskać z zasobów archiwalnych IPN wszystkie materiały, by później nie dublować przesłuchań" - wyjaśnia Ireneusz Kunert z krakowskiego IPN.
Lesław Maleszka przyjaźnił się ze Stanisławem Pyjasem, który najprawdopodobniej został pobity na śmierć przez esbeków w 1977 roku. Dużo później wyszło na jaw, że Maleszka, który przybrał pseudonim Ketman, donosił bezpiece na swoich kolegów z rodzącej się opozycji, w tym na Pyjasa.
Przez wiele lat Maleszka był redaktorem "Gazety Wyborczej", która nie zwolniła go nawet po ujawnieniu jego agenturalnej przeszłości.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!