Nowe fakty ws. śmierci Polaka w Vancouver
Polak, który zginął rażony taserem na lotnisku w Vancouver (Kanada)w 2007 roku, był głodny, zmęczony i odczuwał skutki zmiany strefy czasowej - wynika z zeznań kanadyjskiego celnika. To spowodowało, że był niespokojny i sfrustrowany.
- Polak zmarły w Vancouver mógłby żyć
- Kanadyjczycy planowali porazić Polaka?
- Zabili Polaka i nie poniosą żadnej kary
- Żałuje, że zabił Polaka na lotnisku
- Policjanci przepraszają za zabicie Polaka
- Nie wezwali lekarzy do umierającego Polaka
- Zabity paralizatorem Polak nie był agresywny
- Polak kolejną ofiarą nożowników
- Kanada blokuje polskie dochodzenie
- Śledczy zbadają, dlaczego zginął Polak w Kanadzie
- Dziekański zginął przez kierowcę limuzyny?
- Marzył o raju, trafił do piekła
- Zabił Polaka, bo... bał się zszywacza
- 16 polskich przestępców przyleciało z Wysp
- Amerykanie nie zakują Polek w kajdanki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według przedstawicielki służb imigracyjnych, Juliette Van Agteren, niespokojne zachowanie Polaka można usprawiedliwić zmęczeniem po wielogodzinnym locie, głodem i skutkami zmiany strefy czasowej. Najprawdopodobniej tez chciało mu się pić. Dziekański przez sześć godzin nie mógł wydostać się z lotniska ani skontaktować z rodziną, nie znał języka angielskiego, więc nie mógł się porozumieć ani z obsługą lotniska, ani z policją. Dziekańskiego zdenerwowała nieobecność matki. Wtedy zaczął rzucać krzesłami w hallu przylotów. Van Agteren zeznała, że szukała kontaktu z matką Roberta Dziekańskiego, Zofią Cisowską, ale próby się nie powiodły.
>>>Przeczytaj, jak zginął Dziekański w Vancouver
Kierowniczka zespołu celników Alexandra Curry powiedziała, że agenci rozpoznali mężczyznę wyczekującego od jakiegoś czasu w porcie lotniczym. Dodała, iż wiedziała, że członkowie jego rodziny dzwonili, próbując go odnaleźć. Chcieli złapać Dziekańskiego po drodze i zaprowadzić go do rodziny - podkreśliła.
Kanadyjscy policjanci twierdzą, że Dziekański był w stanie delirycznego podniecenia i cierpiał z powodu zespołu odstawienia alkoholu. Raport koronera stwierdził, że mimo że Dziekański wykazywał objawy chronicznej choroby alkoholowej, to w jego organizmie nie było ani alkoholu, ani narkotyków. Matka mężczyzny twierdzi, że była okłamywana w kwestii stanu syna i okoliczności jego śmierci.
Prawnik kobiety, Walter Kosteckyj, zażądał szczególowego raportu na temat wydarzeń z 14 października 2007 roku. Chce też, aby wszystkie służby - Kanadyjska Królewska Policja Konna, straż graniczna i port lotniczy - wzięły odpowiedzialność za te zdarzenia.
W pierwszej fazie postępowania sąd zajmował się głównie sprawą stosowania paralizatorów przez policję. Szczegółowy raport na ten temat ma zostać opublikowany jeszcze w tym roku. Druga faza ma koncentrować się na tym, co przydarzyło się Dziekańskiemu. Jeśli dowody będą wystarczające, sędzia będzie mógł orzec przekroczenie uprawnień.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!