Jedna osoba nie żyje, a 20 jest rannych, w tym 12 ciężko. To wstępny bilans katastrofy, która wydarzyła się na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Białogardzie (Zachodniopomorskie). Ciężarówka, która uderzyła w jadący pociąg stanęła w płomieniach. Jej kierowca spłonął. Przewrócone wagony uszkodziły elektryczną trakcję.
Maciej Karczyński, rzecznik zachodniopomorskiej policji powiedział DZIENNIKOWI, że ranni rozwożeni są do okolicznych szpitali, czyli w Koszalinie i Białogardzie. Dyrektor placówki w
Białogardzie powiedział w TVN24, że hospitalizowano u niego kilkanaście osób. Większość ma połamane kończyny i potłuczenia. Maszynista musi być operowany, bo ma uraz wewnętrzny
brzucha.
Wiadomo też, że po katastrofie zapalił się las przylegający do torów. "Po zderzeniu nastąpiło rozszczelnienie zbiornika z paliwem w wyniku czego zapaliła się kabina i las"
- powiedział DZIENNIKOWI zastępca komendanta powiatowego straży pożarnej w Białogardzie Jacek Twardol.
Pechowy pociąg to elektrowóz jadący z Kołobrzegu do Poznania. Tir zderzył się z nim około godziny 14:50.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|