Słodka zemsta klientów mBanku
Zazwyczaj to banki zaśmiecają polskie miasta wszędobylskimi reklamami. Teraz nadszedł czas na zemstę klientów, którzy czują się oszukani. Na ulicach Warszawy, Łodzi i Katowic pojawiły się właśnie billboardy antyreklamujące mBank i Multibank. To pierwsza taka akcja w Polsce. Czy banki przestaną czuć się bezkarne?
- Banki każą nam dopłacać do kredytów
- Uwaga! Banki obniżają raty kredytów
- Jak "4 kółka" wykołowały kursantów
- Te zapisy są niekorzystne dla kredytobiorcy
- mBank do klientów: Fajny samiec z ciebie
- Banki nie wierzą, że nie ma poboru
- Nadzór bankowy skontroluje umowy mBanku
- Dlaczego banki są łatwym celem dla złodziei?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"20 tys. osób straciło zaufanie do mBanku i MultiBanku" - krzyczy z billboardu hasło kampanii przeciwko tym instytucjom. Nietypowa akcja to inicjatywa członków forum nabiciwmbank.pl Większość z nich nie zna się osobiście, ale połączyła ich wspólna niechęć do banków. Platformy reklamowe jeżdżące po Łodzi, Warszawie i Katowicach wykupili ze składkowych pieniędzy. W sumie uzbierali na ten cel 15 tys. zł. "W zarządzie wielkiego banku, któremu chcemy przypomnieć o naszych prawach, ta kwota pewnie budzi pusty śmiech. Ale dla nas to naprawdę coś" - czytamy na stronie kampanii.
Co zarzucają mBankowi? Chodzi o kredyty hipoteczne zaciągnięte przed wrześniem 2006 roku we frankach szwajcarskich. W większości banków wysokość comiesięcznej raty zależy od kursu franka oraz od aktualnej stawki LIBOR 3M. Gdy cena franka rosła, rata też. Gdy w październiku 2008 roku umacniał się złoty, a frank bardzo staniał, spadła też wysokość rat. Ale nie w mBanku. Tu okazało sie, że ich wysokość jest uzależniona od decyzji zarządu. Ten zdecydował sie tylko na jedną, bardzo małą obniżkę i zarabiał na różnicach kursowych. Dziś oburzeni klienci szacują, że mają oprocentowanie zawyżone średnio o 2-4 proc.
Teoretycznie kredytobiorcy wiedzieli o "nietypowych" zasadach panujących w mBanku, bo były one zapisane w umowach. W praktyce większość z nich nie zdawała sobie sprawy z haczyka. Teraz chcą ostrzec przed takimi kredytami innych. O sprawie zawiadomili już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Komisję Nadzoru Finansowego, co doprowadziło do pozwu sądowego i wszczęciem postępowania z urzędu. Teraz chcą dotrzeć do większej liczby osób. "Nie jesteśmy frustratami, furiatami, ani zgorzkniałymi malkontentami" - piszą na swoim forum i wyjaśniają, że po prostu czują się potraktowani nieuczciwie.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!