Aktorka odpoczywała na działce nad Zalewem Zegrzyńskim z mężem, matką i kuzynem. Nie zauważyła, że do butelki ze słodkim napojem wpadła osa. Chciała się napić, a wtedy owad ukąsił ją w usta. Zemdlała.

Mąż reanimował ją, podawał zastrzyki antyuczuleniowe. Jednak nie przynosiło to efektu. Nie mogła oddychać, zanikał jej puls. "Próbowałem reanimować Ewę. Zrobiłem jej oddychanie usta usta. Robiłem masaż serca" - opowiada "Faktowi" wstrząśnięty mąż aktorki, Witold Kirstein.

Z każdą chwilą było z nią coraz gorzej. Kirstein wezwał pogotowie, zabrał żonę do samochodu i wyjechał na spotkanie karetki. Spotkał się z "erką" na moście w Zegrzu. Ratownicy przez całą drogę do szpitala w Wołominie reanimowali aktorkę. Na próżno.

Lekarze nie mają wątpliwości: przyczyną śmierci Ewy Sałackiej był ostry wstrząs po ukąszeniu osy. Jej serce nie zniosło działania toksycznego jadu.

Pogrzeb aktorki odbędzie się 1 sierpnia na warszawskich Powązkach. Poprzedzi go nabożeństwo w kościele św. Karola Boromeusza.

Ewa Sałacka zagrała w ponad 30 filmach. Wszyscy pamiętamy ją przede wszystkim ze "Sztuki Kochania" (1989), gdzie była niezapomnianą sekretarką i z "Klątwy Doliny Węży" (1987), gdzie jako dziennikarka rozwiązywała w Wietnamie niezwykłe zagadki.

Córka reżyserki Barbary Sałackiej. Kontynuowała tradycję rodzinną i związała się z filmem. Skończyła aktorstwo na łódzkiej PWSFTviT (1981). Jeszcze przed końcem studiów w 1979 r. zagrała w pierwszym filmie "Kobieta i kobieta". Potem w "Och Karol" (1985) uwiodła Jana Piechocińskiego. Jeszcze w latach 80. zagrała m.in. w serialu "Na kłopoty... Bednarski" i "Pogranicze w ogniu".

W 1993 dołączyła do ekipy "Czterdziestolatka - dwadzieścia lat później". W "Fuksie" (1999) znowu wcieliła się w rolę sekretarki. Jej ostatnie dwie role związane są z serialem sensacyjnym "Dziki" (2004, 2005).

Występowała również w teatrze. Na początku lat 80. grała w wiedeńskim Volkstheater. Po powrocie do Polski współpracowała z teatrem w Radomiu.