Śledczy byli tylko przy sekcji zwłok Kaczyńskiego
Prokurator generalny Andrzej Seremet przyznał, że polscy prokuratorzy uczestniczyli w sekcji zwłok tylko w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Według Seremeta w przypadku innych ofiar katastrofy smoleńskiej było to niemożliwe, bo śledczy przybyli do Moskwy w chwili, "gdy większość badań została zakończona".
- Tak Polacy odczytują czarne skrzynki
- Katastrofa smoleńska. Zeznawał szef PiS
- Kaczyński: Katastrofa w Smoleńsku to zbrodnia
- Sekcja zwłok prezydenta w Rosji. Kaczyński wzburzony
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Tylko przy jednych badaniach sekcyjnych uczestniczył prokurator, chodziło o sekcję ciała prezydenta. W pozostałych przypadkach polscy prokuratorzy rzeczywiście nie uczestniczyli w badaniach sekcyjnych" - powiedział Seremet.
Jak dodał, było to zresztą fizycznie niemożliwe, bo przybyli do Moskwy w chwili, gdy większość badań została zakończona.
"Chcę powiedzieć, że nie jest to sytuacja nadzwyczajna. Podobnie wyglądała sprawa z badaniami sekcyjnymi ofiar polskich wycieczkowiczów we Francji po katastrofie autobusu przed kilku laty" - powiedział prokurator generalny.
"Mówię o tym, bo zostały złożone wnioski o ekshumację, w których podnosi się rozmaite zastrzeżenia co do postępowania prokuratury, co do zgody na pochówek bez własnych badań sekcyjnych" - powiedział Seremet, zaznaczając, że w podobnych sytuacjach prokurator nie wydaje zgody na pochówek.
"Przy działaniach technicznych - jeśli można to tak określić - brali udział polscy specjaliści z odpowiedniej jednostki wojska polskiego do zadań logistyczno-funeralnych. Byli obecni m.in. przy czynnościach związanych z zalutowywaniem trumien" - dodał.
Seremet wyjaśnił także, że godziny śmierci ofiar katastrofy były w protokołach podawane w przybliżeniu, bo nie dysponowano wtedy wiedzą na temat dokładnego czasu katastrofy.
Prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował także, że polska prokuratura wciąż czeka na informacje od prokuratury rosyjskiej dotyczące porozumienia w sprawie szybszego przekazywania dokumentów.
"Oczekujemy na odzew ze strony rosyjskiej. Do tej pory odzewu nie ma i jest to kwestia, która napawa mnie lekkim niepokojem" - powiedział dziennikarzom Seremet, pytany o losy zapowiadanego porozumienia ws. szybszego przekazywania dokumentów.
Jak dodał - zgodnie z wcześniejszą obietnicą - strona polska spodziewa się, że w sierpniu otrzyma kolejnych 10 tomów akt z rosyjskiego śledztwa.
Seremet poinformował, że opowiada się za upublicznieniem zapisów z czarnych skrzynek, co - jak dodał - może nastąpić dopiero po zakończeniu prac ekspertów, nie wcześniej niż w październiku. Polskim biegłym udało się odcyfrować kilkadziesiąt słów z czarnej skrzynki prezydenckiego samolotu, z których część według Seremeta "będzie miała poważne znaczenie".
Pytany, do którego z głównych wątków śledztwa ws. katastrofy te informacje się odnoszą, Seremet uchylił się od odpowiedzi. "Nie zamierzam żądać od Instytutu (Ekspertyz Sądowych w Krakowie) szerszej informacji w tym zakresie" - powiedział
Źródło: PAP


























~Teresa bar2010-08-03 08:02
W tej sprawie tusk i putin to jedno bagno,w uścisku ręka ręke myje!
~jan kran2010-07-27 23:45
@pismak...
jeśli już to " ... sekcji zwłok prezydenta Kaczyńskiego...", medialny śmieciu.
Wy chamy z PełO do nikogo nie macie szacunku, a martwymi najłatwiej wam POmiatać..
~hodowca2010-07-27 23:30
Fafik, do nogi!
~aaan2010-07-27 22:29
Nie jest nadzwyczajne że ginie w Rosji 96 osób elity..
Przecież ile tysięcy jest w samym Katyniu, i też elita...
Nic się nie stało, panowie, nic się nie stało...la la la la
~rzygacz ogniem2010-07-27 22:27
Brawo -"połykacz ognia" - super teoria!! Więcej wyznawców takich bzdetów i ocipiejecie pisiory do reszty!! Tak trzymać!
~komuvh2010-07-27 21:39
To co w sprawie tej tragicznej katastrofy robi od samego początku Tusk i jego rząd to kontynuacja kpienia z normalnie myślących ludzi.Kaczyński i jego ferajna ma rację,że go ściga,bo to największy cynik obecnego stulecia.
~heniu2010-07-27 20:58
kogo to obchodzi ze Liszoska wziela slub
~idol2010-07-27 20:56
przeciez to bylo widac jak tusk w obieciach putina cieszyl sie ze oddal sprawe w dobre rece zaprawione w krwiozerczych poczynaniach
~lol2010-07-27 20:49
Kiedy skonczycie z tym cyrkiem pisowcy bojowcy co za roznica ktora byla godzina na zegarku moze sie opoznial lub spieszyl ,.jedno jest pewne byli truposzami.
Czy ktos klamie czy nie nidy nie bedzie znana wlasciwa prawda czy pis-ce tocha czy nie przyjac. Bylo wielkie buuummmm i powszystkim .
Jak dlugo wlec sie bedzie gadanie ciagle o tym samym . Jutro beda swieze buleczki stare dla konia.
~mm2010-07-27 20:23
Śledztwo? Dokładnie ogrodzony i ściśle strzeżony teren. Większe elementy rozbitego samolotu wędrują do hangaru. Rusza tyraliera ludzi, którzy każdą najdrobniejszą część, skrawek materiału pakują do specjalnych torebek z tworzywa. Zostaną one sfotografowane, opisane i skatalogowane.
Teraz nadchodzi czas na fizyków, chemików, specjalistów od materiałów wybuchowych, katastrof lotniczych i zamachów terrorystycznych. Trwa burza mózgów. Grzeją się mikroskopy elektronowe, spektrometry, spektrografy, spektroskopy. Wre żmudna praca mająca na celu dokładne ustalenie przyczyn katastrofy.
W tym czasie trwa autopsja ciał ofiar katastrofy. Pełne ręce roboty mają medycy sądowi i patomorfolodzy. Do zakończenia tych wszystkich czynności wymagających mrówczej pracy nikt poważny nie wyklucza żadnej hipotezy, ani nie przesądza o niczym z góry.
Zadecydować może drobiazg w postaci wadliwych nitów czy jak w przypadku Concordea, kawałek tytanowej blachy wielkości linijki.
Tak dzieje się w cywilizowanym świecie. Wiedzą o tym doskonale politycy i dziennikarze.Również polscy.
Odwracanie uwagi
Portal przytacza także obserwacje znanej austriackiej analityk Jane Bürgermeister, która zajmowała się m.in. tematem światowej psychozy z powodu ptasiej i świńskiej grypy, a także niemieckiego dziennikarza Gerharda Wisnewskiego. Twierdzą oni, że przywódcy rosyjscy poprzez "teatralną pokutę za pierwszy Katyń" chcieli odwrócić uwagę od drugiego. Wolna polska.
Wisnewski porównuje katastrofę polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154M z katastrofą porwanego przez terrorystów 11 września 2001 roku w Pensylwanii amerykańskiego samolotu pasażerskiego. "Wówczas pasażerowie powstali, uniemożliwiając islamistom uderzenie samolotem w Biały Dom w Waszyngtonie. Samolot amerykańskich linii lotniczych Boeing 757-222 spadł na pole w odległości 240 km od stolicy USA" - pisze Wisnewski. Zdaniem niemieckiego dziennikarza, podobnego scenariusza nie można z całą pewnością wykluczyć także w przypadku samolotu, którym leciał prezydent Kaczyński i 95 pozostałych pasażerów. "Samolot miał spaść jeszcze na terytorium Polski, aby nikt nie mógł podejrzewać o to rosyjskich służb specjalnych" - dywaguje dziennikarz. Litewski portal zauważa ponadto, że o ile w 2001 roku patomorfolodzy badali ciała ofiar katastrofy lotniczej w Pensylwanii (pasażerów, członków załogi i terrorystów) przez trzy miesiące, o tyle rosyjscy eksperci medycyny sądowej ustalili tożsamości wszystkich 96 ofiar smoleńskich w ciągu zaledwie dziesięciu dni i zwrócili Polakom kontener z "nierozpoznanymi" szczątkami ludzkich kości i tkanek. "Na Zachodzie dziwią się, dlaczego polski rząd kierowany przez liberała Donalda Tuska dotychczas nie zażądał, aby śledztwo w sprawie katastrofy prowadziła międzynarodowa komisja, nie zaś rosyjscy prokuratorzy, którzy niszczą dowody" - komentuje Balsas.lt.
Ustalenie widoczności i kierunku wiatru na miejscu katastrofy polskiego Tu-154M na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj zajęło rosyjskiemu MAK ponad trzy miesiące. Ale to jeszcze nic. Prawdziwym hitem jest fakt, że dane o prędkości i kierunku wiatru podane wczoraj są inne niż te ujęte w stenogramie z nagrań VCR tupolewa, sporządzonym przez tę samą instytucję. "O godz. 10.41 warunki atmosferyczne były następujące: wiatr przy gruncie 110-130 stopni, prędkość wiatru 2 m/s" - brzmi ostatni komunikat. A w stenogramie datowanym 2 maja br. można przeczytać: "Kontrola lotów: 'Lądowanie dodatkowo 120 - 3 metry'", czyli kierunek wiatru 120 stopni, prędkość 3 m/s
MAK stwierdza, że "wylot samolotu z Warszawy nastąpił bez znajomości prognozy i stanu faktycznego pogody na lotnisku docelowym". "Załoga tych dokumentów nie otrzymała" - napisano. Tymczasem jak wynika z artykułu 8 umowy polsko-rosyjskiej z 14 grudnia 1993 roku dotyczącego lotów wojskowych, odpowiedzialność za niedostarczenie stronie polskiej dokładnych danych pogodowych ponosi nie kto inny jak strona rosyjska. W dokumencie tym czytamy bowiem: "Przy lądowaniu wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej na lotniskach wojskowych Federacji Rosyjskiej oraz wojskowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej na lotniskach wojskowych Rzeczypospolitej Polskiej Strony zobowiązują się świadczyć następujące usługi: a) bezpłatnie: przekazywanie niezbędnych danych o lotniskach wojskowych; przekazywanie planów lotów, przekazywanie danych meteorologicznych; wykorzystanie wojskowych systemów nawigacyjnych na trasie lotu, przy starcie i lądowaniu; postój statku powietrznego".wolnapolska
Po katastrofie prezydenckiego samolotu polska prokuratura wysłała na miejsce pięciu śledczych, którzy mieli asystować przy najważniejszych czynnościach. Jak się okazuje nasi prokuratorzy uczestniczyli tylko w kilku przesłuchaniach.Jak powiedział płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, polscy prokuratorzy uczestniczyli w czterech przesłuchaniach, nie uczestniczyli natomiast w sekcjach zwłok poza sekcją prezydenta RP.
Według płk Rzepy, polscy śledczy nie dysponują informacjami, jakie dokładnie obrażenia odniosły poszczególne ofiary katastrofy, ponieważ biegli z Zakładu Medycyny Sądowej nie zdążyli na sekcje zwłok. Rosjanie przeprowadzili je bardzo szybko, nie czekając na polskich lekarzy - informuje Rafał Pasztelański w tvp.info. Z tego czarno na białym wynika, że sekcja zwłok Prezydenta była wykonywana pod sam koniec. KTOŚ TU KŁAMIE!!
To jest zenada!!!
- Minister Klich i jego zastępca kombinowali, żeby nie kupić w normalnym przetargu nowych samolotów – powiedział w TVN 24 Tomasz Hypki, oceniając, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie wywiązało się ze swych obowiązków odnośnie przewozu VIP-ów.
- Minister za wszelka chcę chciał wyczarterować, bądź kupić Embraery, co nie było dobre ani dla bezpieczeństwa lotów, ani dla polskiego podatnika – stwierdził Hypki.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!