Jak wynika z najnowszych danych GUS i Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w 2010 r. trybunały kościelne uznały (w drugiej instancji), że 1813 małżeństw zostało zawartych nieważnie. Oznacza to, że od 1989 roku liczba „rozwodów kościelnych” potroiła się. Równocześnie rośnie liczba spraw, jakimi zajmują się trybunały - w 2010 r. na rozstrzygnięcie w pierwszej instancji czekało ich 7,9 tys., czyli ponad 2,5-krotnie więcej niż przed dwoma dekadami.

Zgodnie z nauką Kościoła węzeł małżeński może rozerwać jedynie śmierć, więc nie może być mowy o rozwodzie. Możemy tylko rozpoznawać okoliczności, przez które małżeństwo de facto nigdy nie zaistniało. Dlatego mówi się o stwierdzaniu nieważności związku małżeńskiego - tłumaczy salezjanin ks. dr Wojciech Witkowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Barbara na kościelne unieważnienie małżeństwa czekała dwa lata. Miałam kilkuletnie dziecko i prawie trzyletnie małżeństwo za sobą. Znajomi podśmiewali się, że trudno taki związek uznać za nieważny - opowiada. Na pierwszej konsultacji opowiedziała sędziom kościelnym swoją historię. Wzięła ślub jako 20-latka. Szybko pojawiło się dziecko, a mąż odszedł do innej kobiety. Sędziowie uznali, że to kwalifikuje się jako niedojrzałość psychiczna małżonków.

Jak tłumaczy ks. dr Witkowski, sąd kościelny może stwierdzić nieważność małżeństwa w przypadku wystąpienia jednej z trzech okoliczności, które w prawie kościelnym nazywa się przeszkodą zrywającą, wadą zgody lub niedochowaniem formy kanonicznej. Przeszkody zrywające to np. impotencja (lub oziębłość), a także bigamia. Z wadą zgody mamy do czynienia w momencie, kiedy sakramentalne tak nie padło na skutek wolnego i świadomego wyboru, a więc kiedy ślub został zawarty z przymusu. A także jeśli jeden z partnerów miał mylne wyobrażenie na temat drugiego. Pod tę kategorię podpada także zawarcie związku z osobą nie w pełni władz umysłowych.

W około 95 proc. spraw, w których stwierdzono nieważność małżeństwa, zrobiono to na podstawie kanonu 1095 nr 3, który stwierdza, że niezdolni do zawarcia związku małżeńskiego są ci, którzy są niezdolni do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej - ocenia Marcin Krzemiński, adwokat kościelny, radca prawny w Kancelarii Prawa Kanonicznego Kanonista.

Kwoty związane z procesem są różne w poszczególnych diecezjach. W jednych zainteresowani płacą tyle, ile wynosi ich pensja albo określony jej procent. W innych są określone stawki. W trybunale warszawskim stała opłata sądowa wynosi 2,2 tys. zł, a opłata za biegłego 350 zł. Są trybunały, w których opłata nie przekracza 1 tys. zł, ale są też i takie, gdzie wynosi ona 3,5 tys. zł. Do tego dochodzi wynagrodzenie dla adwokata, jeśli zainteresowany z niego korzysta. Co do zasady jest to równowartość opłaty sądowej powiększona o 23 proc. VAT - mówi Krzemiński.

Wzrost spraw potwierdza rewolucję obyczajową w polskich rodzinach. Prawie co czwarta jest niepełna, a co piąte dziecko rodzi się poza małżeństwem. Ponad 44 proc. dorosłych Polaków żyje z rodzicami, gwałtownie wzrosła też liczba rozwodów cywilnych, zmniejszyła się dzietność kobiet i skurczyła liczba zawieranych małżeństw.

ZOBACZ TAKŻE: Kiedy możliwe jest unieważnienie małżeństwa? Czym różni się od rozwodu przed sądem cywilnym? >>>