O wyroku sądu Tomasz Terlikowski poinformował na swoim profilu na Facebooku.

Proces wytoczyła publicyście posłanka Anna Grodzka, która uznała, że ten naruszył jej dobra osobiste, mówiąc o jej życiu intymnym i wypowiadając się o integralności płci i seksualności. Posłanka domagała się ochrony dóbr osobistych i zakazu naruszania tych dóbr w przyszłości.

CZYTAJ WIĘCEJ: Grodzka pozywa Terlikowskiego. Za męskie odniesienia

- Wyrok jest skandaliczny, bowiem - choć znosi roszczenia finansowe - to jednocześnie wprowadza cenzurę w Polsce. Otóż sąd zakazał mi całkowicie komentowania i kwestionowania tożsamości płciowej strony powodowej (Anny Grodzkiej -  przypis red.)  - można przeczytać w komentarzu Terlikowskiego na Fronda.pl.

Jak podkreśla, sąd uznał, że "zadawanie pytań o narządy w przypadku operacji zmiany płci jest naruszeniem dóbr osobistych, a także podkreślił, że wyrok sądowy dopuszczający zmianę płci wszystko ostatecznie rozstrzygnął".

- Od teraz politycy lewicy będą mieli placet na wypowiadanie każdej bzdury na temat transseksualizmu - dodaje Tomasz Terlikowski. 

Przekonuje, że "nie ma na ziemi sądu, który mógłby go przekonać, że czarne jest białe, a białe czarne".