Nie podał jednak żadnych okoliczności utrzymując, że był pijany i zajścia nie pamięta. Swoje przyznanie oparł na zgromadzonym materiale dowodowym. Przyznał, że zrobił to z głupoty i w ten sposób chciał wyładować złość - czytał w akcie oskarżenia prokurator Michał Żurek.

Oskarżony przyznał się do winy również przed sądem. Przeprosił również rodziców 23-letniego Dawida, których dziś przesłuchiwał sąd. Rodzice w pozwie cywilnym domagają się od Mirosława L. 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Chcą otworzyć fundację imienia Dawida Korneckiego, która wspierałaby zdolnych studentów.

Mirosławowi L. grozi dożywocie. Oskarżony miał zadać studentowi dwa ciosy nożem w klatkę piersiową. Po zajściu, przyjaciele i znajomi Dawida przeszli ulicami miasta w "białym marszu" przeciwko przemocy. Wysyłane były również listy protestacyjne do władz lokalnych i państwowych.

W odpowiedzi Minister Spraw Wewnętrznych zdecydował o zwiększeniu policyjnych etatów w Krakowie. Również władze miasta wsparły finansowo policję, tak aby ulice patrolowało więcej funkcjonariuszy.