Polski kontyngent wojskowy wycofuje się właśnie z Afganistanu. Obecnie jest tam ok. 500 żołnierzy, których głównym zadaniem jest pakowanie naszego sprzętu w bazie Bagram. Planowo afgańska misja będzie kosztować w tym roku 230 mln zł.

Jest to 70 mln złotych mniej niż w ubiegłym roku. Co się stanie z tymi środkami? - One pozostają w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej i będą rozdysponowane zgodnie z nowymi potrzebami - wyjaśnia w rozmowie z Dziennik.pl płk Jacek Sońta, rzecznik MON

Za oszczędności hełmy lub karabiny

Choć 70 mln zł to kwota poważna, w liczącym ponad 30 mld złotych MON stanowi zaledwie 0,2 proc. - Takie środki oczywiście nie starczą na żaden poważny program zbrojeniowy - one kosztują miliardy złotych. Za taką kwotę można by zrobić krok w stronę ujednolicenia systemów strzeleckich, czyli wyposażenie większości jednostek w takie same karabiny - stwierdza Karol Nowicki z Military and Defence Magazine.

- Dziś niektórzy żołnierze wciąż mają jeszcze AK 74 w wersji Tantal. Warto by je wymienić na Beryle, których koszt zakupu to ok. 3 - 4 tys. złotych - dodaje ekspert. 

Za 70 mln zł można by także dokupić kevlarowych hełmów. Część polskich żołnierzy wciąż ma na stanie tzw. "orzeszki", czyli hełmy pamiętające jeszcze głęboki PRL. Nie są to działania spektakularne, ale dla szeregowych bardzo istotne.

Koszty duże, doświadczenie bezcenne

W tym roku na misje wydamy niecałe 300 mln zł, ale bywały lata kiedy ta suma była kilkukrotnie większa. I tak w 2010 r. na misje wydaliśmy 1,5 mld złotych, z czego ponad 1,4 mld złotych stanowiły wydatki w ramach International Security Assistance Force w Afganistanie. Rok wcześniej było to ponad miliard zł, a w 2008 r. ponad 800 mln zł. Wtedy byliśmy zaangażowani m.in. w Afganistanie, Iraku i Libanie.

Jeśli chodzi o poszczególne misje, to oczywiście najwięcej, bo 5 mld zł pochłonął Afganistan. Prawie miliard wydaliśmy na opłacenie kosztów PKW w Iraku. Trzecie i czwarte miejsce pod względem wydatków zajmują misje w Kosowie (prawie 600 mln złotych) i Bośni i Hercegowinie (ponad 400 mln złotych). Bałkany to z wciąż trwających misji te najdłuższe. W Kosowie polscy żołnierze są już od 15 lat, a w Bośni i Hercegowinie stacjonują trzy lata dłużej.

Z bardziej egzotycznych kierunków, gdzie wysyłani są nasi wojskowi trzeba wspomnieć Czad (czteroletnia misja kosztowała ćwierć miliarda złotych) i Mali. W tym drugim kraju mamy kilkudziesięcioosobowy kontyngent, a jego utrzymanie to kilka milionów złotych rocznie.

Biorąc pod uwagę deklaracje prezydenta Bronisława Komorowskiego, w najbliższych latach mamy się mniej udzielać za granicami, a bardziej skupiać na rozbudowie naszego potencjału obronnego. Choć na misjach zginęło prawie stu żołnierzy, a wielu zostało rannych i do dziś boryka się z problemami zdrowotnymi, to dzięki udziale w koalicjach w Iraku i w Afganistanie Polacy zdobyli bezcenne doświadczenie.