Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie wycofują się z Afganistanu. Chińczycy zajmą miejsce USA?

29 października 2014, 07:59
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Afgańskie siły bezpieczeństwa
Afgańskie siły bezpieczeństwa/PAP/EPA
Państwa NATO wycofują się z Afganistanu. Czy misja okazała się sukcesem? Teoretycznie tak - Al-Kaida została rozbita. Gospodarka Afganistanu jest jednak w fatalnym stanie. Do tego Kabul wcale nie chce iść pod rękę z USA i wpada w orbitę wpływów Pekinu.

W niedzielę Afgańczycy formalnie przejęli od amerykańskich żołnierzy znajdującą się w prowincji Helmand bazę Camp Leatherneck, zaś od brytyjskich - przylegającą do niej Camp Bastion. – mówił podczas uroczystości amerykański generał John Campbell, dowódca sił koalicji. Wprawdzie w Afganistanie pozostanie jeszcze ok. 12 tys. żołnierzy, ale nie będą oni bezpośrednio uczestniczyć w walkach, lecz zajmować się szkoleniem Afgańczyków i wspieraniem prowadzonych przez nich działań antyterrorystycznych. A do końca 2016 r. i oni wrócą do domów.

W trwającej 13 lat operacji zbrojnej zginęło 3479 żołnierzy koalicji (w tym 40 Polaków), prawie 1150 członków prywatnych firm wojskowych i ponad 10 tys. żołnierzy afgańskiej armii. Do tego dochodzi 20–35 tys. zabitych bojowników talibskich i członków Al-Kaidy oraz 17–19 tys. cywilów. Interwencja była także znacznie bardziej kosztowna finansowo, niż się spodziewano. Koszty całej wojny z terrorem, czyli oprócz Afganistanu również wojny irackiej i pomniejszych operacji pobocznych, najczęściej szacowane są na ponad 4 bln dol. Na Afganistan przypada mniej więcej połowa tej kwoty.

W stosunku do liczby ofiar i wielkości poniesionych wydatków rezultaty operacji są dość umiarkowane. Z jednej strony pierwotny cel zaangażowania koalicji w Afganistanie, czyli rozbicie Al-Kaidy i odsunięcie od władzy udzielających im schronienia talibów, został osiągnięty. Osama bin Laden został zabity, zaś organizacja nie stanowi już bezpośredniego zagrożenia dla USA. Talibowie wprawdzie nie zostali pokonani całkowicie, ale zostali wyparci z większej części kraju i nie są w stanie przejąć z powrotem żadnego kluczowego miasta. A od strony politycznej ich wpływy zostały znacząco ograniczone.

Pod wieloma względami w Afganistanie nastąpił spory postęp społeczny. Najbardziej wymownym wskaźnikiem są dane na temat edukacji - w 2013 r. do szkół chodziło 8,2 mln Afgańczyków, w tym 3,2 mln dziewczynek, podczas gdy w 2001 r. wszystkich uczniów było zaledwie 1,2 mln (dziewczynek niespełna 50 tys.). Kobiety nie są już pozbawione wszelkich praw, istnieje wolna prasa, a tegoroczne wybory prezydenckie w ogólnym rozrachunku okazały się sukcesem.

Ale są i niepowodzenia. Nie udało się zlikwidować produkcji narkotyków, mimo że tylko na ten cel USA wydały 10 mld dol. Afganistan dostarcza 95 proc. światowej produkcji opium, obszar jego uprawy jest obecnie większy niż kiedykolwiek, zaś dochody z handlu zapewniają talibom ponad jedną czwartą dochodów.

Pomimo pewnego rozwoju infrastrukturalnego afgańska gospodarka nie zdołała stanąć na własnych nogach. Wystarczy powiedzieć, że 90 proc. PKB zapewniają zagraniczna pomoc rozwojowa i zagraniczne wydatki związane z obecnością wojsk. A te ostatnie siłą rzeczy będą mocno spadać. Skutki zmniejszania się liczby żołnierzy już zresztą widać - tempo wzrostu gospodarczego spadło z 14 proc. w 2012 r. do 3,6 proc. w zeszłym. Rośnie bezrobocie, a według nowego prezydenta Ashrafa Ghaniego państwo jest bankrutem. Do tego dochodzi korupcja, przez którą zagraniczna pomoc zbyt łatwo się rozpływa. - mówi Anthony Cordesman z Center for Strategic and International Studies. Efekt: w rankingu Doing Business Banku Światowego Afganistan zajmuje 164. miejsce na 189 sklasyfikowanych państw.

Nie ma też pewności, czy afgańskie siły bezpieczeństwa zdołają przejąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju. Wprawdzie jest ich 352 tys., ale poziomem wyszkolenia mocno ustępują żołnierzom zachodnim. Problemem jest też spora liczba dezercji. Nieprzypadkowo bieżący rok będzie zapewne najgorszym pod względem liczby zabitych cywilów – w pierwszym półroczu zginęło ich 1564, czyli o 17 proc. więcej niż rok wcześniej.

W obliczu tego wszystkiego nie dziwi, że mieszkańcy USA i Wielkiej Brytanii coraz sceptyczniej oceniają zaangażowanie w Afganistanie. Według przeprowadzonego przy okazji zakończenia misji sondażu o tym, że operacja nie była warta swojej ceny, przekonanych jest ponad połowa Amerykanów i dwie trzecie Brytyjczyków. Jeszcze mniejszy odsetek - 28 proc. ankietowanych w USA i 24. proc w Wielkiej Brytanii - uważa, że ich kraj jest w efekcie wojny bezpieczniejszy.

Chińskie pieniądze w miejsce amerykańskich żołnierzy

Nie przypadkiem nowy prezydent Afganistanu Ashraf Ghani z pierwszą swoją wizytą zagraniczną udał się wczoraj do Pekinu, a nie, jak można by się spodziewać, do Waszyngtonu. Dla władz w Kabulu Chiny są atrakcyjnym partnerem gospodarczym, bo mają ogromne rezerwy walutowe, które mogą zainwestować zarówno w projekty infrastrukturalne, jak i wydobycie surowców. A Pekin oczywiście niczego nie będzie robił bezinteresownie. Po pierwsze, zainteresowany jest afgańskimi surowcami. Już w ostatnich latach zainwestował w złoża miedzi oraz ropy naftowej, lecz ich wydobycie ze względu na niestabilną sytuację nie ruszyło. Po drugie, Pekin dba o własne bezpieczeństwo wewnętrzne, bo twierdzi, że ujgurscy separatyści są szkoleni w Afganistanie i Pakistanie, zatem pokonanie talibów jest z jego punktu widzenia korzystne.

- mówi Bloombergowi Shen Shishun, analityk z Chińskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych. Wreszcie rzecz najważniejsza - Chiny budują wokół siebie strefę bezpieczeństwa, zacieśniając współpracę gospodarczą i podpisując umowy o strategicznym partnerstwie z większością sąsiadów. W razie ewentualnego, w długookresowej perspektywie, konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi przeciągnięcie na swoją stronę Afganistanu - kraju, który jest uważany za amerykańską strefę wpływów - byłoby z punktu widzenia Pekinu niezwykle cenne.

ZOBACZ TAKŻE: Erozja marki "Ameryka". USA już nie kontrolują świata>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj