Pierwszych siedmiu chorych zostało już wczoraj przewiezionych do innych szpitali w Świeciu, Grudziądzu i Inowrocławiu. 

Rzecznik prasowy szpitala Janusz Mielcarek wyjaśnił, że powodem powstałej sytuacji jest brak porozumienia między lekarzami a dyrekcją placówki w sprawie nowych kontraktów. Jak podkreślił, szpital nie jest w stanie zapewnić pacjentom pełnej opieki specjalistycznej. Na oddziale jest dwudziestu pacjentów.

Według nieoficjalnych informacji, lekarze żądają stuprocentowych podwyżek kontraktów. Chcą również, aby zawierane z nimi umowy były zgodne ze standardami, regulowanymi przez polskie przepisy. Pełnomocnik lekarzy Monika Jurkiewicz podkreśliła w rozmowie z Polskim Radiem PiK, że lekarze domagają się rozmów z dyrekcją szpitala od grudnia zeszłego roku. 

Janusz Mielcarek powiedział, że pierwsze wnioski z prośbą o dialog wpłynęły w styczniu tego roku, a nie miesiąc wcześniej. 4 lutego minął zaś termin składania przez lekarzy ofert na przedłużenie kontraktu.

- Pracownicy oddziału neurologicznego nie złożyli jednak stosownych dokumentów i nie wyrazili tym samym chęci dalszej pracy na oddziale - zaznaczył rzecznik szpitala. Dodał, że prowadzone są rozmowy z innymi lekarzami - specjalistami neurologii, aby jak najszybciej wznowić działalność oddziału neurologicznego. 

Z kolei rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego zapowiedział, że oddział może ponownie zacząć działać za pół roku.

CZYTAJ TEŻ: Zaatakował wirus odporny na leczenie. Nadzwyczajny stan sanitarny >>>