Moje finanse od dziesięciu lat są jawne, a moje oświadczenia majątkowe były wielokrotnie prześwietlane i badane przez wszystkie możliwe instytucje. Ponieważ nie można mi było nic zarzucić w sprawach związanych z zarządzaniem miastem i finansami publicznymi, rozpoczęło się grzebanie w moim życiu prywatnym; prześwietlono moją rodzinę, osoby mi najbliższe, tych, których kocham - podkreśliła Zdanowska.

W emocjonalnym oświadczeniu prezydent zaznaczyła, że od wielu lat pozostaje w szczęśliwym związku partnerskim, zaś jej partner konsekwentnie pozostaje anonimowy i "trzyma się z dala od polityki i życia publicznego".

Nigdy o tym nie mówiłam, więc wiem, że może to być dla wielu zaskoczeniem, ale w tym okresie (zarzuty prokuratury dotyczą lat 2008-2009) borykaliśmy się z dużymi problemami ze względu na bardzo ciężką chorobę dziecka mojego partnera. Zdecydowałam się sprzedać Włodkowi moje mieszkanie, aby mógł w przyszłości zabezpieczyć godne warunki do życia swojemu dziecku. Kupiłam również od Włodka działkę, aby za uzyskane w ten sposób pieniądze mógł przeznaczyć na ratowanie zdrowia i życia dziecka - dodała prezydent Łodzi.

Zdanowska oświadczyła, że zarzuty stawiane przez prokuraturę uważa za bezzasadne. - Ubiegając się o kredyt przedstawiłam wszystkie okoliczności zgodnie z prawem; kredyt został mi przyznany i spłacony - wszystko odbyło się legalnie, zostało potwierdzone notarialnie, bank nie miał żadnych zastrzeżeń, a wszystkie transakcje były odnotowywane w moich oświadczeniach majątkowych - zaznaczyła.

Prezydent zezwoliła na publikowanie jej pełnych danych oraz wizerunku.

Jak poinformował wcześniej rzecznik gorzowskiej prokuratury Roman Witkowski, w grudniu 2008 r. Hanna Z. miała pomóc przygotować poświadczające nieprawdę dokumenty swojemu partnerowi Włodzimierzowi G. Na ich podstawie mężczyzna uzyskał kredyt w wysokości 200 tys. zł na zakup mieszkania w Łodzi od swojej partnerki, czyli Hanny Z. Zdaniem prokuratury, tym samym oboje działali na szkodę banku.

Drugi zarzut związany jest z bankowym kredytem w wysokości 500 tys. zł, który Hanna Z. zaciągnęła w 2009 r. na sfinansowanie zakupu od Włodzimierza G. działki zabudowanej w Łodzi.

"W tym przypadku Hanna Z. jest podejrzana o przedłożenie poświadczającego nieprawdę dokumentu w postaci aktu notarialnego, w którym złożyła nieprawdziwe oświadczenie o wcześniejszej zapłacie sprzedającemu Włodzimierzowi G. części ceny w kwocie 150 tys. zł. To miało istotne znaczenie dla uzyskania kredytu, gdyż potwierdzało wniesienie wkładu własnego. Tym samym podejrzana działała na szkodę banku" - wyjaśnił Witkowski.

Zdanowska w trakcie przesłuchania nie przyznała się do zarzutów i odmówiła wyjaśnień. Zgodnie z przedstawionymi zarzutami grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Sprawa została przekazana gorzowskiej prokuraturze pod koniec lutego br. postanowieniem Prokuratora Generalnego. Śledztwo w Gorzowie trwa od marca br.