Śmierć 26-latki, która w Łodzi przez 10 dni była więziona, bita i gwałcona przez trzech oprawców, skłoniła ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę nie tylko do przypomnienia, że pracuje nad zaostrzeniem kodeksu karnego, lecz także do odwołania ze stanowiska zastępcy szefa łódzkiej prokuratury rejonowej odpowiedzialnego za nadzorowanie śledztwa w tej sprawie. Jeszcze mocniejsze zapowiedzi zmian w prawie pojawiły się po zbiorowym gwałcie na Polce, do którego doszło we włoskim kurorcie Rimini. Mimo że do przestępstwa doszło za granicą, postępowanie w sprawie jest prowadzone także przez polską prokuraturę.

Obok zaostrzenia kar za wyjątkowo brutalne zgwałcenia Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza zlikwidować przedawnienia w przypadku najcięższych przestępstw popełnionych na tle seksualnym przeciwko zdrowiu i życiu (m.in. zabójstwa w związku ze zgwałceniem zagrożonego karą dożywotniego pozbawienia wolności).

Jednak zapowiadane zmiany niekoniecznie muszą zwiększyć skuteczność karania za gwałty. Problemem jest sito w postępowaniach policji i prokuratur, w efekcie którego do sądów trafia naprawdę skromny procent spraw związanych z przestępstwami seksualnymi - mówi nam mecenas Artur Pietryka. Zakończył on niedawno badania na temat funkcjonowania tych organów po 27 stycznia 2014 r., odkąd gwałt ścigany jest z urzędu, a nie na wniosek pokrzywdzonej osoby. Niestety realne zmiany są niewielkie. Owszem lekko wzrósł odsetek spraw wszczynanych przez policję, ale wciąż jest niewielki. W 2015 r. śledczy potwierdzili przestępstwo w przypadku 23 proc. spraw, które trafiły na policję, a w 2016 r. w 25 proc. - mówi prawnik. Tłumaczy, że powodem jest bardzo duży odsiew w czasie prowadzenia śledztw.

Z oficjalnych statystyk, wyłania się obraz sporej systemowej niemocy. W 2016 r. z art. 197, czyli za zgwałcenie, policja wszczęła 2426 postępowań, ale w zaledwie 1383 potwierdzono przestępstwo. W porównaniu z 2013 r., czyli okresem przed wejściem w życie nowych przepisów, zmiana jest tylko w liczbie wszczętych spraw. Było ich wtedy 1885, ale znowu zarzuty potwierdzono w niemal takiej samej liczbie spraw: 1362.

Jeszcze smutniejszy obraz wypływa z danych Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczących karalności za gwałty. Jak wynika ze statystyk, do których dotarł DGP, wciąż normą są kary w zawieszeniu. Od 2010 do 2016 r. kary pozbawienia wolności w zawieszeniu dostało od 31 do nawet 41 proc. skazanych. W ostatnim roku było to 31,7 proc. Jedynie przy gwałtach ze szczególnym okrucieństwem wszyscy - w zeszłym roku sześć osób - zostali pozbawieni wolności.

Przy łódzkiej sprawie - pomimo zidentyfikowania sprawców - początkowo aresztowano tylko dwóch, trzeci został po przesłuchaniu wypuszczony i tylko poddany dozorowi policji. Zdaniem ekspertów najważniejszymi czynnikami, które mogłyby się przełożyć na spadek liczby przestępstw na tle seksualnym, jest uskutecznienie postępowań i nieuchronność kary.

Jednym z głównych problemów jest brak realnego systemu wsparcia dla ofiar. Mamy wątpliwości, czy Polska rzeczywiście dobrze wdrożyła unijną dyrektywę w tej sprawie do swojego systemu prawnego. Nasze prawo nie gwarantuje bowiem ofiarom przestępstw takiego wsparcia, jakie rekomendowała dyrektywa - przyznaje dr Sylwia Spurek, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich. Chodzi o wprowadzenie przepisów, które pozwolą reagować na indywidualne potrzeby ofiar i które sprawią, że każda ofiara przestępstwa w Europie będzie chroniona, wspierana, informowana.

W Polsce nadal wielu regulacji brakuje - dodaje zastępczyni RPO. Chodzi o przepisy, które gwarantowałyby pokrzywdzonym prawo do bycia przesłuchiwanym - w miarę możliwości - przez osoby tej samej płci, ale też brakuje specjalnych pokoi przesłuchań dla ofiar gwałtów i przemocy seksualnej na posterunkach, w prokuraturach i sądach, a także kompleksowych przepisów, które gwarantowałyby możliwość przesłuchania zdalnego. Wideoprzesłuchania jako taka przyjaźniejsza dla poszkodowanych forma praktycznie nie funkcjonują - mówi Pietryka.

Problem ze ściganiem tych przestępstw pojawia się już na samym początku. Od zgłoszenia do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące - wylicza dr Spurek. Przesłuchanie powinno odbyć się jak najszybciej nie tylko dla realizacji celów postępowania karnego. To dla ofiar jest istotne, żeby nie wracać przez kolejne miesiące do tak traumatycznych wydarzeń - dodaje zastępczyni RPO.

Rzecznik interweniował od miesięcy w tej sprawie u ministra sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro odpowiedział, że podjął prace nad zobligowaniem sądów do przeprowadzenia przesłuchania pokrzywdzonych gwałtem nie później niż w terminie 14 dni od daty wpłynięcia wniosku o takie przesłuchanie

Jak się karze przemoc seksualną na świecie

We Włoszech do 1996 r. gwałt nie był traktowany jako przestępstwo karne, a jedynie wykroczenie przeciwko moralności co więcej, do początku lat 80. funkcjonował przepis, który określał, że gwałt przestaje być przestępstwem ściganym z urzędu, jeśli sprawca zgodzi się uratować "dobre imię" ofiary i weźmie pokrzywdzoną za żonę.

W Rosji kodeks karny mówi o pozbawieniu wolności od lat ośmiu do 20, ale jeśli ofiara nie skończyła 14 lat lub jest ciężko chora, oprawca może dostać dożywocie.

We Francji przestępstwo gwałtu zagrożone jest karą więzienia do 15 lat. Ale kara wzrasta do 20 lat, jeżeli skutkiem zbrodni jest trwałe uszkodzenie ciała lub trwała niepełnosprawność. A także gdy przestępstwo zostało popełnione na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia lub osoby szczególnie bezbronnej.

W Irlandii sąd może orzec dożywocie. Rekordowe kary grożą w amerykańskim stanie Pensylwania. Za gwałt sprawca może zostać skazany aż na 40 lat więzienia.