Dubieniecki został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie wraz z ośmioma innymi osobami m.in. o wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych i pranie pieniędzy. Akt oskarżenia 29 grudnia trafił do sądu. W czwartek Gazeta.pl ujawniła nagranie jego rozmów z prokuratorem prowadzącym jego sprawę. Z treści nagrania wynika m.in., że prokurator nie odda Dubienieckiemu paszportu, ponieważ "nie chce zepsuć sobie kariery" i, że decyzję o nieoddawaniu podjęli jego przełożeni.

W oświadczeniu przesłanym w piątek PAP, Dubieniecki podkreślił, że "nagrane rozmowy miały na celu ujawnienie opinii publicznej faktu, że prokuratura w tej konkretnej sprawie i w stosunku do jego osoby nie kieruje się przesłankami merytorycznymi, a jedynie przesłankami natury osobistych korzyści i zależności".

W komunikacie wydanym w czwartek po opublikowaniu nagrania rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie prok. Włodzimierz Krzywicki wskazał m.in., że Marcinowi Dubienieckiemu grozi "realna możliwość wymierzenia kary pozbawienia wolności nawet w wysokości 15 lat".

Stwierdził także, że "dla prokuratora jest oczywiste, że osoba tak majętna, jak podejrzany, a jednocześnie zagrożona karą wieloletniego więzienia, będzie podejmować działania, aby tej kary uniknąć". Dlatego - jak wyjaśnił - Dubieniecki został najpierw aresztowany na wniosek prokuratury, a po uchyleniu aresztu zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 3 mln zł, zakaz opuszczania kraju połączony z odebraniem paszportu i dozór policji.

Takie środki – jak poinformowała prokuratura – mają "gwarantować, że Marcin Dubieniecki zostanie osądzony w Polsce i nie będzie podejmował za granicą prób mataczenia w sprawie, w której jest oskarżony". - Postępowanie karne w tej sprawie ma bowiem zakres międzynarodowy, a mecenas Dubieniecki uczestniczył w zakładaniu szeregu spółek mających swoje siedziby poza Polską, tj. na Cyprze i na Seszelach – stwierdzono w komunikacie prokuratury.

Podano w nim również, że "zastosowane środki zapobiegawcze są konieczne i pozostaną w mocy także z uwagi na fakt, że mecenas swoim zachowaniem wielokrotnie dowodził lekceważącego traktowania prawa i ignorował zarządzenia prokuratora, np. w kwestii zabezpieczenia majątkowego w postaci luksusowych aut podejrzanego". - Pozaprawne zachowania mecenasa Dubienieckiego doprowadziły do wydania przez prokuratora zarządzenia o sprzedaży samochodów należących do podejrzanego - napisała prokuratura.

Dubieniecki odnosząc się to tego, stwierdził w przesłanym PAP oświadczeniu, że prokuratura "w dalszym ciągu podaje informacje nieprawdziwe i kreujące mylne wyobrażenie w opinii publicznej o zakończonym postępowaniu przygotowawczym". Powołuje się przy tym na fakt, że sama prokuratura uchylając tymczasowe aresztowanie stwierdziła, że nie istnieje obawa matactwa, jak również jego ucieczki i ukrywania się, a w akcie oskarżenia nie zarzuca mu się jakiegokolwiek działania poza granicami Polski.

Jego zdaniem, przywoływanego przez prokuraturę aspektu międzynarodowego sprawy i prania pieniędzy w rajach podatkowych nie potwierdzają dokumenty otrzymane przez prokuraturę z Cypru. - Paczka z tajemniczymi dokumentami z Cypru zawierała wyciąg z rachunku bankowego, z którego wynikało, że nie dokonywałem żadnych operacji poza automatyczną opłatą za rachunek ściąganą przez Bank przez okres 6 lat  – napisał Dubieniecki. Jak podkreślił, "dla uzyskania takiej wiedzy był aresztowany przez 14 miesięcy".

Zapewnił też, że nigdy nie podejmował żadnych porób utrudniania postępowania karnego w swojej sprawie. Nie jest też prawdą – wskazuje – by kiedykolwiek dopuścił się "lekceważącego traktowania prawa i ignorował zarządzenia prokuratora, np. w kwestii zabezpieczenia majątkowego w postaci luksusowych aut".

Portal Gazeta.pl, który zacytował fragmenty nagrań, podawał, iż w nagranej rozmowie uczestniczyli prok. Marek Sosnowski, Marcin Dubieniecki i jego obrońca Łukasz Rumszek.