Skłonności arcybiskupa Paetza na celowniku specsłużb
Były metropolita poznański Juliusz Paetz znalazł się na celowniku Wojskowych Służb Informacyjnych, gdy prasa zaczęła spekulować o jego homoseksualnych wyczynach. Specsłużby miały zbierać na niego "kwity" w 2002 roku, by wykorzystać je później do politycznych rozgrywek. To wnioski z lektury aneksu do raportu z likwidacji WSI - pisze "Rzeczpospolita".
- Ksiądz zapłaci, bo zmonopolizował pogrzeby
- Księża molestowali i pozostaną bezkarni
- Była betanka: W zakonie bili i molestowali
- Mucha przeprasza arcybiskupa Paetza
- Papież do Paetza: Czcigodny bracie
- Zapłać księdzu, bo Cię wyczyta z ambony
- "Ksiądz dotykał mnie po udach i całował"
- Watykan przygotowuje oddziały egzorcystów
- Arcybiskup Paetz stanie przed speckomisją?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według informatora "Rzeczpospolitej", WSI szczególnie interesowały się hierarchami oskarżanymi o skłonności homoseksualne. Chodzi m.in. o operacje o kryptonimie Anioł z 2002 roku. Aneks do raportu, który ma wykazywać związki WSI ze światem przestępczym i oligarchią III RP, ma dowodzić, że wojskowe specsłużby rozpracowywały nie tylko agentów obcych wywiadów, lecz także znanych duchownych.
"Wówczas w kręgu zainteresowania WSI znalazł się metropolita poznański abp Juliusz Paetz, którego chciano wykorzystać do pewnych rozgrywek, także politycznych" - mówi informator "Rzeczpospolitej". Miało się to dziać dokładnie po publikacji artykułu, w którym zarzucono arcybiskupowi molestowanie kleryków i księży.
"Od naszego źródła z otoczenia arcybiskupa otrzymywaliśmy informacje o jego różnych zachowaniach. Były na ten temat sporządzane notatki" - twierdzi informator "Rzeczpospolitej" ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Dodaje też, że uzyskane informacje o Paetzu były raportowane m.in. Jerzemu Szmajdzińskiemu, SLD-owskiemu szefowi MON w latach 2001-2005. Jego ówczesny zastępca Janusz Zemke zaprzeczył jednak, że tak było.
Były szef WSI gen. Marek Dukaczewski bagatelizuje sprawę. "Rzeczpospolitej" powiedział, że w rejestrach WSI były setki nazwisk, również tych powszechnie znanych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!