33-latek wsiadł do pociągu pospiesznego z Lublina do Bydgoszczy, ale gdy ten ruszył, z niewiadomego powodu wyskoczył z wagonu. I to tak nieszczęśliwie, że wpadł między peron, a jadący pociąg. Niewiadomo jak, ale mężczyzna przeżył. "Prawdopodobnie schował się w szczelinie między ścianą peronu, a jadącym pociągiem" – powiedział "DZIENNIKOWI” Piotr Stefaniuk, rzecznik Straży Ochrony Kolei w Lublinie.

Gdy ostatnie trzy wagony przejechały nad jego głową wstał i wyszedł o własnych siłach na peron. Sławomira Sz. zatrzymali funkcjonariusze SOK, którzy widzieli całe zajście. Niefortunny pasażer trafił do szpitala na obserwację.